czwartek, 5 października 2017

DZIEŃ 3014

DOWIEDZIAŁAM SIĘ DZISIAJ, ŻE TRZY LATA TEMU NAKRĘCONO FILM, PT. "JUREK" O RÓWNIE WYBITNYM O RÓWNIE WYBITNYM JAK WANDA RUTKIEWICZ ALPINIŚCIE - JERZYM KUKUCZCE, KTÓREGO, JEŚLI MAM BYĆ SZCZERA, NAZWISKO JEST MI ZNANE TYLKO Z POWODU TRAGICZNEJ ŚMIERCI I TEGO, ŻE KIEDYŚ W PROGRAMIE "DZIEŃ DOBRY TVN" WIDZIAŁAM REPORTAŻ "CECYLIA KUKUCZKA: WOLAŁAM MORZE".
TERAZ PO OBEJRZENIU FILMU WIEM WIĘCEJ I TAK SOBIE MYŚLĘ, ŻE GDYBYM MIAŁA CHŁOPAKA, TO CHCIAŁABYM, ABY MIAŁ WŁAŚNIE TAKI CHARAKTER, CHOĆ PRACĘ BEZPIECZNIEJSZĄ, CO ZAŚ DO SAMEGO FILMU, TO SZKODA, ŻE JEST TO DOKUMENT A NIE FABULARNY, BO O TAKICH LUDZIACH WARTO KRĘCIĆ FILMY I PAMIĘTAĆ.

6 komentarzy:

Karolina90 pisze...

Jerzy Kukuczka jest patronem AWF-u w Katowicach, do którego uczęszczałam. Dlatego dosyć dobrze go znam. A rok temu wyszła całkiem ciekawa o nim książka - "Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście". Pozdrawiam serdecznie

kamila kościelniak pisze...

W tym reportażu jest mowa o tej książce. Może ją sobie kupię w najbliższym czasie?

cynia pisze...

Kukuczka miał taką pracę, bo miał taki charakter - zresztą bardzo ciężki.

kamila kościelniak pisze...

Ale można się było czuć przy nim bezpiecznie, a to dla mnie ważne.

cynia pisze...

Znaczy w jakim sensie? Przecież on rzadko bywał w domu.

kamila kościelniak pisze...

Ale w górach był opiekuńczy, tak przynajmniej mówił jego przyjaciel w programie nakręconym na rzecz cyklu "Alpiniści"