czwartek, 1 czerwca 2017

DZIEŃ 2888

PRZEDWCZORAJ, GDY WIDZIAŁAM SIĘ Z KARINĄ POŻYCZYŁAM SOBIE OD NIEJ KSIĄŻKĘ, KTÓRA JEST MIŁOSNĄ BIOGRAFIĄ NASZEJ POLSKIEJ UCZONEJ - MARII SKŁODOWSKIEJ - CURIE. KARINA JUŻ JAKIŚ CZAS TEMU MÓWIŁA MI O TEJ KSIĄŻCE I DLATEGO TAK CHCIAŁAM JĄ PRZECZYTAĆ. POZA TYM DZIĘKI TEMU, ŻE MI O NIEJ POWIEDZIAŁA, WIEDZIAŁAM, CO DORADZIĆ KRZYŚKOWI, KTÓREGO KARINA PRZYGOTOWYWAŁA DO MATURY Z POLSKIEGO, JAKO PREZENT W PODZIĘKOWANIU. 

Z TAKICH CZY INNYCH PRZYCZYN ZACZĘŁAM JĄ CZYTAĆ DOPIERO DZISIAJ, ALE JAK NA MÓJ GUST CZYTA SIĘ JĄ BARDZO SZYBKO I DO TEGO JEST DOŚĆ ZAJMUJĄCA, DLATEGO TEŻ MYŚLĘ, ŻE BARDZO SZYBKO JĄ SKOŃCZĘ.  

TAK SAMO JAK W FILMIE "MARIA SKŁODOWSKA - CURIE", NA KTÓRYM BYŁAM KILKA MIESIĘCY TEMU W KINIE, BARDZO PODOBAŁ MI SIĘ SPOSÓB PRZEDSTAWIENIA POSTACI GŁÓWNEJ BOHATERKI, PONIEWAŻ NIE JEST ON ZBYTNIO WYIDEALIZOWANY. IWONA KIENZLER PRZEDSTAWIA SKŁODOWSKĄ JAKO BARDZO ZDOLNĄ KOBIETĘ, KTÓREJ JEDNAK NIE BRAKUJE WAD I SŁABOŚCI. JEDNĄ Z NICH BYŁA SŁABOŚĆ DO ŻONATYCH MĘŻCZYZN I NIE PRZEJMOWANIE SIĘ WŁASNYM ZDROWIEM. TA DRUGA PRZYPADŁOŚĆ TROCHĘ MNIE Z NIĄ ŁĄCZY. 

OGÓLNIE RZECZ BIORĄC PRZECZYTAŁAM JUŻ OKOŁO PIĘĆDZIESIĄT STRON TEJ KSIĄŻKI I UWAŻAM, ŻE NAPRAWDĘ JEST ONA WARTA POLECENIA.

Brak komentarzy: