niedziela, 14 maja 2017

DZIEŃ 2870

WCZORAJ, A JUŻ WŁAŚCIWIE OD PRZEDWCZORAJ AL BANO JEST W NIEMCZECH, GDZIE WCZORAJ MIAŁ KONCERT. JEST TO JEGO PIERWSZA ZAGRANICZNA PODRÓŻ OD CZASU UDARU MÓZGU, KTÓRY MIAŁ 19 MARCA, CO ZA TYM IDZIE CAŁY CZAS O NIM MYŚLĘ I SIĘ MARTWIĘ CZY TO ABY NIE ZA WCZEŚNIE I CZY NIC MU SIĘ NIE STANIE?

WCZORAJ U ADAMA JAKOŚ TAK O NIM NIE ROZMAWIALIŚMY, WIĘC ZALEGŁOŚCI NADGONILIŚMY Z SAMEGO RANA. ADAM DORADZIŁ MI ŻEBYM DO AL BANO ZADZWONIŁA O CZYM SAMA RÓWNIEŻ MYŚLAŁAM...

ZDAJE SOBIE SPRAWĘ Z TEGO, ŻE AL BANO JEST CZŁOWIEKIEM ZAJĘTYM, WIĘC W PORZE OBIADOWEJ, PRZYNAJMNIEJ DLA MNIE OBIADOWEJ, NAPISAŁAM DO NIEGO SMS'A, W KTÓRYM PYTAŁAM JAK SIĘ CZUJE I CZY WSZYSTKO U NIEGO W PORZĄDKU? JAKĄŚ GODZINĘ PÓŹNIEJ AL BANO ODDZWONIŁ, ŻEBY MI POWIEDZIEĆ, ŻE CZUJĘ SIĘ BARDZO DOBRZE I ŻE JUŻ NIEDŁUGO ZOBACZYMY SIĘ W POLSCE. BYŁ TROCHĘ OCHRYPNIĘTY, ALE MYŚLĘ, ŻE JEST W DOBREJ FORMIE. STRASZNIE SIĘ CIESZĘ, ŻE MOGŁAM GO USŁYSZEĆ, NICZYJE TELEFONY NIE CIESZĄ MNIE TAK BARDZO JAK JEGO. :) 

Brak komentarzy: