wtorek, 11 października 2016

DZIEŃ 2655

12 WRZEŚNIA DOSTAŁAM PROPOZYCJĘ Z GMINNEGO OŚRODKA POMOCY SPOŁECZNEJ WZIĘCIA UDZIAŁU W ZAJĘCIACH HIPOTERAPII. WIEDZIAŁAM JUŻ WTEDY, ŻE BĘDĘ BRAĆ UDZIAŁ W PROJEKCIE WIDZIALNYCH I MARTWIŁAM SIĘ TROCHĘ, ŻE JEDNO Z DRUGIM BĘDZIE KOLIDOWAĆ, ALE WYGRAŁA JEDNAK MOJA FASCYNACJA KOŃMI I DOSZŁAM DO WNIOSKU, ŻE PRĘDZEJ STANĘ NA GŁOWIE ŻEBY WSZYSTKIE SWOJE ZAJĘCIA ZE SOBĄ POGODZIĆ NIŻ ZREZYGNUJĘ Z KONI. LUDZIE CZASAMI PRACUJĄ W DWÓCH PRACACH, PROWADZĄ DOM A DO TEGO WYCHOWUJĄ DZIECI I JAKOŚ SOBIE RADZĄ, WIĘC CZEMU JA MIAŁABYM NIE DAĆ RADY? DZIŚ BYŁAM W TEJ STAJNI, W KTÓREJ BĘDĘ JEŹDZIĆ, NAZYWA SIĘ ICHASIA. NIE JEŹDZIŁAM CO PRAWDA, ALE KASIA (WŁAŚCICIELKA) POKAZAŁA MI WSZYSTKIE KONIE. ROZMAWIAŁYŚMY TEŻ O TYM, ŻE JA MAM SPASTYCZNOŚĆ PRZYWODZICIELI, BO TEGO TEMATU NIE SPOSÓB UNIKNĄĆ, JEŚLI CHODZI O KONIE, GDYŻ NIE WSZYSTKIE KONIE SPASTYCZNOŚĆ TOLERUJĄ, KASIA POWIEDZIAŁA, ŻE NAJPRAWDOPODOBNIEJ BĘDĘ JEŹDZIĆ NA CZTEROLETNIM CYNAMONIE, ALE JA PODEJRZEWAM, ŻE CYNAMON BĘDZIE DLA NIE ZA SZEROKI I WYLĄDUJĘ NA BELLI CZYLI TYM KONIKU, KTÓREGO WIDZICIE POWYŻEJ.

Brak komentarzy: