poniedziałek, 10 października 2016

DZIEŃ 2654

MIAŁAM DZISIAJ BARDZO INTENSYWNY DZIEŃ, PO KTÓRYM JESTEM NAPRAWDĘ BARDZO ZMĘCZONA. RANO MIAŁAM SZKOLENIE W FUNDACJI, KTÓRE MIAŁO TRWAĆ OD 9 - 13, ALE NIESTETY, ALBO STETY, ZOSTAŁO SKRÓCONE O 2 GODZINY, BO PAN INSTRUKTOR DOSTAŁ JAKIŚ WAŻNY TELEFON I MUSIAŁ JECHAĆ DO SZPITALA. PO ZAJĘCIACH WRÓCIŁAM WIĘC DO DOMU, MIMO ŻE WEDŁUG PIERWOTNEGO PLANU MIAŁAM POCZEKAĆ W FUNDACJI DWIE I PÓŁ GODZINY NA SPOTKANIE Z POŚREDNIKIEM PRACY. JEDNAK W ZWIĄZKU Z TYM, ŻE ZAJĘCIA ZOSTAŁY SKRÓCONE OPŁACAŁO MI SIĘ NA 3 I PÓŁ GODZINY WRÓCIĆ DO DOMU. PO POWROCIE SZYBKO COŚ ZJADŁAM, ZROBIŁAM LEKCJĘ E- MARKETINGU ORAZ NIEMIECKIEGO I OD RAZU WZIĘŁAM SIĘ ZA ARTYKUŁY, ABY TEN WOLNY CZAS POMIĘDZY ZAJĘCIAMI MAKSYMALNIE WYKORZYSTAĆ. PRZED 16:00 PRZYJECHAŁA PO MNIE ASYSTENTKA I WRÓCIŁAM DO FUNDACJI NA DWU I PÓŁGODZINNE SPOTKANIE Z POŚREDNIKIEM PRACY. PO POWROCIE DO DOMU ZNÓW WZIĘŁAM SIĘ ZA ARTYKUŁY, BO W TYM WOLNYM CZASIE UDAŁO MI SIĘ WRZUCIĆ TYLKO POŁOWĘ. TAK JAK NAPISAŁAM POWYŻEJ JESTEM BARDZO ZMĘCZONA, ALE ZADOWOLONA, ŻE UDAŁO MI SIĘ ZROBIĆ PRAKTYCZNIE WSZYSTKO, CO SOBIE NA DZIŚ ZAPLANOWAŁAM. :)

Brak komentarzy: