poniedziałek, 19 września 2016

DZIEŃ 2633

OD PONAD ĆWIERĆ WIEKU ŻYJĘ Z MÓZGOWYM PORAŻENIEM DZIECIĘCYM, PRZEŻYŁAM W ŻYCIU RÓŻNE RZECZY I NIGDY SIĘ NIE SKARŻYŁAM, ŻE INNI ZE WZGLĘDU NA MOŻLIWOŚĆ CHODZENIA MAJĄ ŁATWIEJ, ALE DZIŚ MAM JEDEN Z TYCH NIEWIELU DNI, KIEDY WOLAŁABYM NIE WIDZIEĆ NIŻ NIE CHODZIĆ. BRZMI TO TROCHĘ JAK BLUŹNIERSTWO, ALE CZASEM BARDZO TRUDNO PATRZY SIĘ NA TO, CZEGO WIDZIEĆ SIĘ NIE CHCE. TRUDNO TEŻ CAŁKOWICIE WYŁĄCZYĆ EMOCJE, CHYBA NAWET NIE JEST TO TAK DO KOŃCA MOŻLIWE. Z DRUGIEJ STRONY, KIEDY PRZYCHODZIMY NA TEN ŚWIAT OD NIKOGO NIE DOSTAJEMY GWARANCJI, ŻE NASZE ŻYCIE BĘDZIE LEKKIE I PRZYJEMNE, DLATEGO TEŻ TRZEBA W TAKI CZY INNY SPOSÓB ZNALEŹĆ W SOBIE SIŁĘ ALBO JAKIEŚ JEJ RESZTKI I SIĘ NIE ZAŁAMYWAĆ. JA KIEDY CZUJĘ SIĘ TAK JAK DZIŚ, WMAWIAM SOBIE, ŻE NIKT NIE JEST WART MOJEGO CIERPIENIA!

Brak komentarzy: