sobota, 6 sierpnia 2016

DZIEŃ 2589

ZNALAZŁAM DZISIAJ W INTERNECIE NAJNOWSZĄ, BO TEGOROCZNĄ, EKRANIZACJĘ POWIEŚCI "ANIA Z ZIELONEGO WZGÓRZA". O CZYM JEST TA KSIĄŻKA WIEDZĄ CHYBA WSZYSCY, BO DAWNIEJ BYŁA TO LEKTURA SZKOLNA, WIĘC NIE BĘDĘ W TYM POŚCIE SKUPIAĆ SIĘ NA FABULE FILMU TYLKO NA RÓŻNICACH POMIĘDZY WERSJĄ TEGOROCZNĄ A Z 1985 ROKU, KTÓRĄ BARDZO LUBIĘ. OTÓŻ, PO PIERWSZE NOWA WERSJA JEST O POŁOWĘ KRÓTSZA, TRWA TYLKO NIECAŁE PÓŁTOREJ GODZINY, CO ZA TYM IDZIE WIELE WĄTKÓW Z KSIĄŻKI ZOSTAŁO POMINIĘTE. PO DRUGIE, CI KTÓRZY CZYTALI KSIĄŻKĘ I OGLĄDALI STARĄ WERSJĘ WIEDZĄ, ŻE KIEDY ANIA PRZYJĘŁA WYZWANIE JEDNEJ Z NIELUBIANYCH KOLEŻANEK, MIAŁA PRZEJŚĆ PO DACHU NAD KUCHNIĄ I PODCZAS TEGO ZADANIA SPADŁA I SKRĘCIŁA KOSTKĘ. W TEJ NOWEJ WERSJI NATOMIAST WCHODZI NA ZAMARZNIĘTE JEZIORO I WPADA POD LÓD. JEST TEŻ JEDNA BARDZO MIŁA, MOIM ZDANIEM, RÓŻNICA - MATEUSZ NIE UMIERA. SZKODA, ŻE UMIERA W TEJ STAREJ WERSJI, BO RICHARD FARNSWORTH, KTÓRY WCIELIŁ SIĘ W TĘ ROLĘ WYDAWAŁ SIĘ SYMPATYCZNY I ZAWSZE, GDY OGLĄDAM CAŁĄ SERIĘ ŻAŁUJĘ, ŻE JEGO WĄTEK BYŁ TAKI KRÓTKI. NIE CHCĘ MÓWIĆ, ŻE TA NOWA WERSJA NIE JEST WARTA OBEJRZENIA, UWAŻAM, ŻE DZIĘKI TEMU, ŻE JEST DUŻO KRÓTSZA, JEST DOBRA DO TEGO, BY NP. OBEJRZEĆ JĄ PODCZAS DWUGODZINNEJ LEKCJI POLSKIEGO. KIEDY JA CHODZIŁAM DO SZKOŁY ZAWSZE BYŁ PROBLEM Z WYGOSPODAROWANIEM CZASU NA KÓŁKO FILMOWE I JESZCZE WIĘKSZY Z NAMÓWIENIEM UCZNIÓW, ABY ZOSTALI PO LEKCJACH, JAK ZNAM OBECNĄ MŁODZIEŻ A TROCHĘ ZNAM, BO MAM MŁODSZE KUZYNOSTWO, TO TO SIĘ PRZEZ TE LATA NIESTETY NIE ZMIENIŁO.

Brak komentarzy: