sobota, 18 września 2010

DZIEŃ 440

ZA TYDZIEŃ JEST WESELE MOJEGO KUZYNA - MARCINA - ZASTANAWIAM SIĘ CZY NA NIE IŚĆ. Z JEDNEJ STRONY BYM CHCIAŁA A Z DRUGIEJ STRONY MAM ŚWIADOMOŚĆ TEGO, ŻE BĘDZIE ONO DALEKO OD DOMU I ŻE JAK ZACZNĘ SIĘ NUDZIĆ, TO NIKT NIE PRZYWIEZIE MNIE DO DOMU. NIE ZA BARDZO WIEM CO W TEJ SPRAWIE ZROBIĆ, ALE CHYBA JEDNAK NIE PÓJDĘ. OPRÓCZ TEGO WIECZOREM ZAPOMNIAŁAM, ŻE MAM NA PIERSI ŚWIEŻĄ BLIZNĘ I SIĘ TAM PODRAPAŁAM, BO MNIE SWĘDZIAŁO. ZERWAŁAM STRUPA I LECIAŁA MI Z TEGO ROPA, TROCHĘ BOLAŁO I MAMA ZAŁOŻYŁA MI OPATRUNEK. JA TO SOBIE SAMA POTRAFIĘ NAROBIĆ BÓLU... OPRÓCZ TEGO BRATANEK MOJEGO UKOCHANEGO PO RAZ KOLEJNY PODGLĄDAŁ MNIE NA NASZEJ KLASIE, NAPISAŁAM MU WIADOMOŚĆ Z PYTANIEM CO SŁYCHAĆ, BO MOŻE CHCE MNIE O COŚ ZAPYTAĆ A SIĘ WSTYDZI.