sobota, 11 września 2010

DZIEŃ 433

SKOŃCZYŁAM DZIŚ CZYTAĆ "W POSZUKIWANIU DUCHA" I DOSZŁAM DO WNIOSKU, ŻE KSIĄŻKI PISANE PRZEZ SAMO ŻYCIE NAJWIĘCEJ DOSTARCZAJĄ NAM ŻYCIOWEJ WIEDZY I UBOGACAJĄ WEWNĘTRZNIE. JEŚLI O MNIE CHODZI TEMAT NARKOTYKÓW MNIE NIE ODRZUCA, NA PEWNO NIE TAK JAK TEMAT ALKOHOLIZMU. MOŻE DLATEGO, ŻE WIEM JAK TO JEST, KIEDY ALKOHOL JEST OBECNY W DOMU. MÓJ OJCIEC PIJE I MIMO ŻE MAMA DOŚĆ WCZEŚNIE SIĘ Z NIM ROZSTAŁA I WYRZUCIŁA Z DOMU, TO I TAK PAMIĘTAM JAK BYŁO WCZEŚNIEJ, BO MIAŁAM JUŻ WTEDY 7 LAT. ZRESZTĄ TRUDNO JEST NIE PAMIĘTAĆ TAKICH SYTUACJI. TATA RZEKOMO PRZYCHODZIŁ Z PRACY WSTAWIONY I POTEM BYŁA KŁÓTNIA ALBO JAK NP. BAWIŁAM SIĘ NA DYWANIE, TO POTRAFIŁ MNIE NADEPNĄĆ NA RĘKĘ OCZYWIŚCIE ZAWSZE MÓWIĄC, ŻE ZROBIŁ TO NIECHCĄCY A JA DOBRZE WIEM, ŻE BARDZO CZĘSTO ROBIŁ TO CELOWO. BYŁA TEŻ TAKA SYTUACJA, ŻE MAMA POWIEDZIAŁA TACIE, ABY POSZEDŁ DO PRACY, BO BRAKŁO JEJ PIENIĘDZY, ABY ZAPŁACIĆ ZA MOJĄ WIZYTĘ U NEUROLOGA W KRAKOWIE A MÓJ OJCIEC JEJ POWIEDZIAŁ: "PO CO TY JĄ LECZYSZ, JAK Z NIEJ I TAK NIC NIE BĘDZIE, A ZA TE PIENIĄDZE BYŁOBY KILKA WIN". MOJA MAMA PO TYCH SŁOWACH OTWORZYŁA JEGO PÓŁKĘ, WYRZUCIŁA WSZYSTKIE CIUCHY I POWIEDZIAŁA, ŻE MA SIĘ WYNOSIĆ. TATA WTEDY POWIEDZIAŁ: "NIE MOŻESZ MNIE WYRZUCIĆ, BO TO NIE TWÓJ DOM". WTEDY DO POKOJU WESZŁA BABCIA BASIA I POWIEDZIAŁA: "ZBIERAJ MANATKI I WYNOŚ SIĘ Z MOJEGO DOMU". TATA TRZASNĄŁ DRZWIAMI I WYSZEDŁ A JA I BABCIA ZAWOŁAŁYŚMY ZA NIM: "NIE TRZASKAJ DRZWIAMI, BO NIE TWOJE!" POTEM MAMA DAŁA MI I MOIM SIOSTROM TAKIE JAJKA - NIESPODZIANKI I WYTŁUMACZYŁA DZIEWCZYNOM, ŻE TATA JUŻ NIE BĘDZIE Z NAMI MIESZKAŁ. MI NIE MUSIAŁA TEGO TŁUMACZYĆ, BYŁAM NA TYLE DUŻA, ŻE SAMA DO TEGO DOSZŁAM. PO TYM CO WTEDY OD NIEGO USŁYSZAŁAM STAŁ MI SIĘ OBOJĘTNY I TAK JEST DO DZISIAJ. NIGDY MI GO NIE BRAKOWAŁO, NAWET WTEDY, GDY SZŁAM DO PIERWSZEJ KOMUNII ŚWIĘTEJ ANI NAWET WTEDY, GDY SKOŃCZYŁAM 18 LAT. PISZĘ O TYM DLATEGO, ŻE GDYBY BARBARA ROSIEK JESZCZE ŻYŁA I MIAŁYBYŚMY MOŻLIWOŚĆ SIĘ POZNAĆ, TO NA PEWNO ZNALAZŁYBYŚMY ZE SOBĄ WSPÓLNY JĘZYK. CO PRAWDA JEJ DOŚWIADCZENIA BYŁY INNE NIŻ MOJE, ALE NA PEWNO RÓWNIE TRUDNE.