czwartek, 9 września 2010

DZIEŃ 431

ZROZUMIAŁAM DZIŚ, ŻE JESTEM KOCHANA PRZEZ SWOJĄ RODZINĘ. CHODZI O TEN ZABIEG WYCIĘCIA GUZA Z PIERSI. MAM KUZYNKĘ - VIOLĘ, KTÓRĄ BARDZO LUBIĘ, ZRESZTĄ LUBIĘ WIĘKSZOŚĆ OSÓB, KTÓRE ZNAM. MOJA KUZYNKA WIEDZIAŁA, ŻE BĘDĘ MIEĆ TEN ZABIEG I DZIŚ DZWONIŁA ZAPYTAĆ JAK SIĘ CZUJĘ I CZY WSZYSTKO W PORZĄDKU, TO BYŁO BARDZO MIŁE I JA TO NAPRAWDĘ DOCENIAM. DOBRZE JEST WIEDZIEĆ, ŻE MOŻNA NA KIMŚ POLEGAĆ. JA TEŻ TAK MAM, ŻE JAK WIEM, IŻ KTOŚ MA PROBLEMY ZE ZDROWIEM, TO OD RAZU SIĘ MARTWIĘ O TĄ OSOBĘ. CI CO CZYTAJĄ MOJEGO BLOGA REGULARNIE JUŻ O TYM WIEDZĄ. POZA TYM CZYTAŁAM DZIŚ KSIĄŻKĘ BARBARY ROSIEK - "W POSZUKIWANIU DUCHA". ZNAM TEŻ INNĄ KSIĄŻKĘ TEJ AUTORKI - "PAMIĘTNIK NARKOMANKI". BARBARA ROSIEK BYŁA NARKOMANKĄ I "PAMIĘTNIK NARKOMANKI" JEST TAK NAPRAWDĘ JEJ WŁASNYM PAMIĘTNIKIEM, W KTÓRYM OPOWIADA JAK WYGLĄDAŁO JEJ ŻYCIE NA SPIDZIE NARKOTYCZNYM. "PAMIĘTNIK NARKOMANKI POWSTAWAŁ 14 LAT ZANIM ZOSTAŁ WYDANY. 

"W POSZUKIWANIU DUCHA" NATOMIAST OPOWIADA O ŻYCIU PO "WYLECZENIU" Z NARKOMANII. WZIĘŁAM SŁOWO "WYLECZENIU" W CUDZYSŁÓW, PONIEWAŻ Z NARKOMANII TAK NAPRAWDĘ NIE DA SIĘ WYLECZYĆ DO KOŃCA, BO NAWET JEŚLI PRZESTANIE SIĘ ĆPAĆ, TO I TAK JUŻ NA ZAWSZE MA SIĘ JAKIŚ POCIĄG DO ŚRODKÓW ODURZAJĄCYCH LUB JAKIEŚ INNE CHOROBY TYPU DIC CZY HCV. JA NIE POTĘPIAM NARKOMANÓW, BO TO SĄ LUDZIE CHORZY A KAŻDEMU CHOREMU NALEŻY SIĘ POMOC MEDYCZNA. OSOBIŚCIE ZNAM KOBIETĘ, KTÓRA W MŁODOŚCI BYŁA NARKOMANKĄ, ALE DZIĘKI SWOJEMU DUŻO STARSZEMU, NIESTETY JUŻ NIE ŻYJĄCEMU MĘŻOWI, WYSZŁA Z NAŁOGU, MA DWOJE DORASTAJĄCYCH DZIECI I CHYBA JEST SZCZĘŚLIWA. DRUGI RAZ ZETKNĘŁAM SIĘ Z NARKOMANEM NA WYCIECZCE W ZAKOPANEM. SIEDZIAŁ KOŁO FONTANNY NA ŁAWCE W PARKU I BYŁ NA TAKIM HAJU, ŻE GADAŁ DO TEJ FONTANNY. NIE UKRYWAM, ŻE JAK ZOBACZYŁAM, CO SIĘ Z NIM DZIEJE, TO BYŁAM PRZERAŻONA. NIE WIEDZIAŁAM WTEDY JAK TO JEST, ALE LOS JEST SPRAWIEDLIWY I  CHOĆ W NIEWIELKIM STOPNIU POZWOLIŁ MI SIĘ PRZEKONAĆ JAK CZUJE SIĘ NARKOMAN. 

JA OCZYWIŚCIE NIGDY NIE BRAŁAM NARKOTYKÓW, ALE W 2004 ROKU W PIEKARACH ŚLĄSKICH ZROBIONO MI ZABIEG PODCINANIA ŚCIĘGIEN KULSZOWO - GOLENIOWYCH (PODKOLANOWYCH) ZA PIERWSZYM RAZEM TAK MNIE BOLAŁO, ŻE PIELĘGNIARKA DAŁA MI ZASTRZYK PRZECIWBÓLOWY W WENFLON. TEN LEK BYŁ TAK SILNY I TAK OGŁUPIAJĄCY, ŻE STRACIŁAM KONTAKT Z RZECZYWISTOŚCIĄ I NAWET Z MÓWIENIEM MIAŁAM PROBLEM. JAK MÓWIŁAM, TO PRZECIĄGAŁAM GŁOSKI ALBO TAK MI SIĘ PO PROSTU WYDAWAŁO, ALE PRZYNAJMNIEJ NIE BOLAŁO... POZA TYM ROZMAWIAŁAM Z MOJĄ MAMĄ O MOIM UKOCHANYM, CHYBA ZAUWAŻYŁA, ŻE MOJA MIŁOŚĆ I CIERPLIWOŚĆ DO NIEGO SĄ NA WYCZERPANIU, JEŚLI TO ZAUWAŻYŁA, TO MA RACJĘ. JA JUŻ NIE MAM SIŁY MODLIĆ SIĘ O JEGO MIŁOŚĆ I WYMYŚLAĆ BEZ PRZERWY CO ZROBIĆ, ABY BYĆ BLISKO NIEGO. NIE MYŚLĘ JUŻ O NIM I W TEJ CHWILI DENERWUJE MNIE TYLKO FAKT, ŻE ZAMÓWIŁAM SOBIE KUBEK Z JEGO ZDJĘCIAMI. TRUDNO, JEŚLI DOJDĘ DO WNIOSKU, ŻE JUŻ GO NIE KOCHAM, TO POWIEM WIKTORII, ŻEBY DAŁA TEN KUBEK JEGO BRATANKOWI, ON JEST W SWOJEGO WUJKA NIE GORZEJ WPATRZONY NIŻ JA.