niedziela, 5 września 2010

DZIEŃ 427

NASTAWIAM SIĘ PSYCHICZNIE NA JUTRZEJSZY POBYT W SZPITALU. TO ZNACZY JA NIE ZAMIERZAM HISTERYZOWAĆ Z POWODU LEŻENIA W SZPITALU, BO TO NIE PIERWSZY RAZ W MOIM ŻYCIU, CHOĆ TO PIERWSZY ZABIEG, KTÓRY NIE DOTYCZY MOJEGO SCHORZENIA. JA NAJBARDZIEJ BOJĘ SIĘ ZNIECZULENIA MIEJSCOWEGO, BO JA ZAWSZE BYŁAM USYPIANA NARKOZĄ OGÓLNĄ, ALE MOŻE NIE BĘDZIE TAK BARDZO ŹLE. SZCZERZE MÓWIĄC BYŁABYM ZADOWOLONA, GDYBYM PODCZAS ZABIEGU MOGŁA TEN ÓW GUZEK ZOBACZYĆ.