niedziela, 29 sierpnia 2010

DZIEŃ 420

JAKIŚ CZAS TEMU POZNAŁAM PEWNEGO WŁOCHA, NAZYWA SIĘ GIORGIO, JEST ODE MNIE DUŻO STARSZY, BO MA 36 LAT. ON OD SAMEGO POCZĄTKU UWAŻA, ŻE JEST WE MNIE ZAKOCHANY I ŻE GO PODNIECAM. MOIM ZDANIEM GIORGIO JEST OBLEŚNY, ALE HOJNY. PYTAŁ MNIE CO BYM CHCIAŁA DOSTAĆ Z WŁOCH. POWIEDZIAŁAM, ŻE JUŻ DAWNO CHCIAŁAM SPROWADZIĆ SOBIE PRZEZ INTERNET KSIĄŻKĘ AL BANO. GIORGIO POWIEDZIAŁ, ŻE AL BANO JEST ŚWIETNY, POTEM PRZEZ DŁUGI CZAS NIE ROZMAWIALIŚMY ZE SOBĄ A DZIŚ NAPISAŁ ŻEBYM PODAŁA MU SWÓJ ADRES. NIE PODAŁAM MU GO TYLKO ZAPYTAŁAM PO CO MU MÓJ ADRES. TERAZ CZEKAM AŻ MI ODPISZE.