wtorek, 24 sierpnia 2010

DZIEŃ 415

DZISIAJ MAM JESZCZE WIĘKSZĄ CHANDRĘ NIŻ WCZORAJ. JEDNAK UDAŁO MI SIĘ ZORIENTOWAĆ, ŻE TO NIE TYLKO JA TAK MAM, ALE MOJA KOLEŻANKA TEŻ, WIĘC BYĆ MOŻE TAKI STAN BIERZE SIĘ PO PROSTU Z POGODY, AURY LUB CZEGOŚ W TYM GUŚCIE. JEŚLI CHODZI O TO MOJE ZAŁAMANIE, TO MARTWI MNIE ONO W ZASADZIE TYLKO ZE WZGLĘDU NA TEN ZABIEG WYCINANIA GUZKA, BO JAKBY NIE PATRZEĆ BĘDĄ MI GO WYCINAĆ Z PIERSI A TO BARDZO WAŻNA CZĘŚĆ CIAŁA DLA KOBIETY, WIĘC PRZYPUSZCZAM, ŻE ZNOWU BĘDĘ MUSIAŁA WYKAZAĆ SIĘ ODPORNOŚCIĄ PSYCHICZNĄ ABY POGODZIĆ SIĘ Z KOLEJNĄ BLIZNĄ NA MOIM CIELE.