niedziela, 15 sierpnia 2010

DZIEŃ 406

PO POŁUDNIU MIELIŚMY GOŚCI, PRZYJECHALI DO NAS CHABROWSCY ZOBACZYĆ SEBASTIANA. JAK ONI PRZYJECHALI, TO W DOMU ZROBIŁO SIĘ JAKOŚ MILEJ, CHYBA ZE WZGLĘDU NA TAKĄ ATMOSFERĘ JA BARDZO LUBIĘ DO NICH JEŹDZIĆ. POZA TYM PISAŁAM NA GADU - GADU Z MOJĄ KOLEŻANKĄ - SARĄ, ROZMAWIAŁYŚMY O ŻYCIU I MIŁOŚCI ORAZ O TYM JAK BARDZO I W CZYM RÓŻNI SIĘ ŻYCIE OSOBY NIEPEŁNOSPRAWNEJ OD PEŁNOSPRAWNEJ. POWIEDZIAŁAM JEJ, ŻE BYŁAM OSTATNIO U GINEKOLOGA I GDY POWIEDZIAŁAM O TYM MOJEJ PRABABCI, TO ONA STWIERDZIŁA, ŻE JA NIE MUSZĘ CHODZIĆ DO GINEKOLOGA, BO ZE WZGLĘDU NA SWOJĄ NIEPEŁNOSPRAWNOŚĆ I TAK NIGDY NIE BĘDĘ MIEĆ SWOICH DZIECI. OTÓŻ JEST TO NIEPRAWDĄ I CZYSTYM STEREOTYPEM, ŻE OSOBA BĘDĄCA NA WÓZKU NIE MOŻE MIEĆ SWOICH DZIECI I JA PRZEKONAŁAM SIĘ O TYM, GDY WESZŁAM NA WWW.IPON.PL I ZAJRZAŁAM NA FORUM. OCZYWIŚCIE MOJA BABCIA TEŻ MA TROCHĘ RACJI MÓWIĄC, ŻE NIE BĘDĘ MIEĆ SWOICH DZIECI, BO FAKTYCZNIE NIE BĘDĘ ICH MIEĆ, ALE NIE ZE WZGLĘDU NA CHOROBĘ TYLKO DLATEGO, ŻE PO PIERWSZE NIE CHCĘ MIEĆ DZIECI (ANI SWOICH ANI ŻADNYCH INNYCH) A PO DRUGIE JA JUŻ NIE WIERZĘ W MIŁOŚĆ (NIE UKRYWAM TEGO) I JEŚLI KIEDYŚ WYJDĘ ZA MĄŻ, TO TYLKO DLATEGO, ŻE NIE CHCĘ BYĆ SAMA.