sobota, 14 sierpnia 2010

DZIEŃ 405

BYŁAM DZIŚ W TYM CENTRUM CHORÓB PIERSI "MAŁGORZATA". PAN DOKTOR ZROBIŁ MI PONOWNIE USG, PO CZYM STWIERDZIŁ, ŻE TEN GUZEK, KTÓRY MAM W PIERSI, TO NAJPRAWDOPODOBNIEJ WŁÓKNIAK LUB NACZYNIOWŁÓKNIAK. NIE JEST TO ZMIANA ZŁOŚLIWA I TEORETYCZNIE NIE TRZEBA JEJ WYCINAĆ, ALE JEŚLI SIĘ TEGO NIE ZROBI TO TRZEBA WZIĄĆ POD UWAGĘ FAKT, ŻE ZA 5 LUB 10 LAT MOŻE TO BYĆ JUŻ ZMIANA ZŁOŚLIWA, BO RACZEJ NIE MA MOŻLIWOŚCI, ABY TEN GUZEK SAM Z SIEBIE SIĘ WCHŁONĄŁ. W ZASADZIE BEZ ZASTANOWIENIA PODJĘŁAM DECYZJĘ O WYCIĘCIU I MYŚLĘ, ŻE DOBRZE ZROBIŁAM, BO MIMO ŻE TEORETYCZNIE NIE TRZEBA TEGO WYCINAĆ, TO JEDNAK TA MOJA LEWA PIERŚ JEST BARDZO NABRZMIAŁA I MNIE BOLI. W ZWIĄZKU Z TYM, ŻE ZGODZIŁAM SIĘ NA WYCIĘCIE PAN DOKTOR KAZAŁ MI DO SIEBIE ZADZWONIĆ W PONIEDZIAŁEK WIECZOREM I WTEDY UMÓWIMY SIĘ NA ZABIEG. POZA TYM POZNAŁAM CZŁOWIEKA, KTÓRY CHCE MAILOWAĆ ZE MNĄ NA TEMATY FILOZOFICZNO - RELIGIJNE, CHĘTNIE NA TO PRZYSTAŁAM.