sobota, 31 lipca 2010

DZIEŃ 391

BYŁAM DZISIAJ U OLKI W SZPITALU. POTRZYMAŁAM TEGO MAŁEGO TROCHĘ NA RĘKACH W BECIKU, BO NA CHWILĘ SIĘ OBUDZIŁ, ALE GŁÓWNIE TO SPAŁ. POZA TYM TO PRAWIE CAŁY DZIEŃ SPĘDZIŁAM PRZED KOMPUTEREM I GRAŁAM W GRZENDĘ. NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ DO PONIEDZIAŁKU, BO BOLI MNIE PIERŚ A W PONIEDZIAŁEK MAM WIZYTĘ U GINEKOLOGA. JAK POWIEDZIAŁAM MOJEJ MAMIE, ŻE TA PIERŚ MNIE BOLI, TO POWIEDZIAŁA, ŻE TO Z WRAŻENIA, IŻ W PONIEDZIAŁEK MAM WIZYTĘ, ALE MNIE NAPRAWDĘ TA PIERŚ BOLI. JESTEM PEWNA W STU PROCENTACH, ŻE TO NIC GROŹNEGO A JUŻ NA PEWNO NIE JEST TO ŻADNA ZMIANA NOWOTWOROWA, ALE TEN BÓL NIE JEST DLA MNIE FAJNY.