poniedziałek, 19 lipca 2010

DZIEŃ 379

JESTEM DZIŚ CHYBA NAJSZCZĘŚLIWSZĄ OSOBĄ NA ŚWIECIE. WSZYSTKO PRZEZ TO, ŻE ROBIŁAM SPRZĄTANIE DYSKU I ZUPEŁNIE PRZYPADKOWO OTWORZYŁAM JEDEN Z FOLDERÓW, W KTÓRYM BYŁY ZDJĘCIA MOJEGO UKOCHANEGO. PRAWIE WSZYSTKIE , KTÓRE JAKIŚ CZAS TEMU SKASOWAŁY MI SIĘ Z PŁYTY. TERAZ MAM ICH 51 I POSTANOWIŁAM, ŻE ZROBIĘ WSZYSTKO ŻEBY JUŻ NIGDY ICH NIE STRACIĆ. MAM W PLANACH POBRANIE W NAJBLIŻSZYM CZASIE PODOBNO REWELACYJNEGO PROGRAMU DO OBRÓBKI ZDJĘĆ, NAZYWA SIĘ PHOTOSHOP TYLKO PO TO BY POWIĘKSZYĆ KAŻDĄ Z TYCH FOTEK DO STANDARDOWEGO ROZMIARU, MAM NADZIEJĘ, ŻE WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE Z JAKOŚCIĄ. POTEM PÓJDĘ DO FOTOGRAFA WYWOŁAĆ TE ZDJĘCIA (NAWET CENA NIE GRA DLA MNIE ROLI). PÓŹNIEJ KUPIĘ JAKIŚ ELEGANCKI ALBUM I JE W NIM UMIESZCZĘ. W TEN SPOSÓB TWORZĄC PROJEKT, O KTÓRYM ZAWSZE MARZYŁAM.