czwartek, 8 lipca 2010

DZIEŃ 368

JEST MI DZISIAJ NADAL BARDZO SMUTNO PO TYM CZEGO WCZORAJ DOWIEDZIAŁAM SIĘ O SYLWKU, ALE WIEM, ŻE MUSZĘ TO PRZEŻYĆ. PRZECIEŻ TO NIE PIERWSZE PRZYKRE WYDARZENIE W MOIM ŻYCIU. POZA TYM WYCHODZĘ Z ZAŁOŻENIA, ŻE SKORO TRZY LATA TEMU UDAŁO MI SIĘ PRZEŻYĆ WYJAZD MOJEGO UKOCHANEGO DO INNEGO MIASTA, TO JESTEM W STANIE PRZEŻYĆ WSZYSTKO. ZRESZTĄ NIE NALEŻĘ DO SŁABYCH KOBIET. MAMA PYTAŁA MNIE DZIŚ O SYLWKA, POWIEDZIAŁAM JEJ, ŻE NIE BĘDĘ Z NIM JUŻ WIĘCEJ PISAĆ, BO SIĘ DOWIEDZIAŁAM, ŻE CAŁY CZAS MNIE OKŁAMYWAŁ. BYŁA WYRAŹNIE ROZCZAROWANA.