czwartek, 1 lipca 2010

DZIEŃ 361

PISZĘ Z SYLWKIEM, DZIŚ MA SŁUŻBĘ DO PÓŁNOCY A JUTRO OD 12:00 W NOCY DO 8:00 RANO. ZAPROPONOWAŁAM MU, ŻE MOGĘ MU WIRTUALNIE TOWARZYSZYĆ JUTRZEJSZEJ NOCY. NA POCZĄTKU NIE BYŁ PRZEKONANY DO TEGO POMYSŁU, BO PRZECIEŻ TO NIE JEST MÓJ OBOWIĄZEK PISAĆ Z NIM PO NOCY. WYTŁUMACZYŁAM MU JEDNAK, ŻE NAPRAWDĘ CHCĘ "SPĘDZIĆ" TĘ NOC Z NIM. SYLWEK POWIEDZIAŁ MI TEŻ, ŻE MA STRASZNE PROBLEM Z INTERNETEM (ŚREDNIO CO DWIE MINUTY TRACI POŁĄCZENIE) BO JEST NA BARDZO WYSOKIEJ GÓRZE W KOSOWIE. TA GÓRA JEST TAK WYSOKA, ŻE GDY W BAZIE WYJRZY SIĘ PRZEZ OKNO, TO WIDZI SIĘ TYLKO NIEBO I DLATEGO POŁĄCZENIE Z INTERNETEM JEST BARDZO SŁABE. POZA TYM ROZMAWIAŁAM O SYLWKU Z MOJĄ KOLEŻANKĄ Z LICEUM - DARIĄ. POWIEDZIAŁAM JEJ, ŻE MOJA MAMA MYŚLI, IŻ SYLWEK MI SIĘ PODOBA. DARIA ZAPYTAŁA CZY TAK NIE JEST, POWIEDZIAŁAM, ŻE FAKTYCZNIE SYLWEK MI SIĘ PODOBA, ALE STARAM SIĘ KONTROLOWAĆ SWOJE UCZUCIA ŻEBY SIĘ W NIM NIE ZAKOCHAĆ, BO SZANSE NA SPOTKANIE SĄ RACZEJ MARNE.