środa, 30 czerwca 2010

DZIEŃ 360

PISAŁAM Z SYLWKIEM W NOCY, BO ON DO KOŃCA TYGODNIA MA SŁUŻBĘ W GODZINACH OD 14:00 DO 20:00 I OD 2:00 W NOCY DO 8:00 RANO. POSTANOWIŁAM, ŻE BĘDĘ Z NIM PISAĆ W NOCY. SYLWEK NA POCZĄTKU BARDZO SIĘ MARTWIŁ, ŻE BĘDĘ NIEWYSPANA, ALE POTEM CHYBA NAWET SIĘ CIESZYŁ, ŻE POSTANOWIŁAM DLA NIEGO ZARWAĆ NOC. PISALIŚMY DO W PÓŁ DO PIĄTEJ NAD RANEM A POTEM SYLWEK ZAPROPONOWAŁ ŻEBYŚMY SIĘ ZDRZEMNĘLI DO 6:00 BO DOWÓDCA ZASNĄŁ. NIE BARDZO CHCIAŁO MI SIĘ SPAĆ, ALE WIEDZIAŁAM, ŻE JAK SIĘ NIE ZGODZĘ NA JEGO PROPOZYCJĘ, TO ON NIE PÓJDZIE SPAĆ A NIE CHCIAŁAM ŻEBY BYŁ ZMĘCZONY, WIĘC SIĘ POŻEGNALIŚMY I POSZLIŚMY SPAĆ. OCZYWIŚCIE WCZEŚNIEJ NASTAWIŁAM SOBIE BUDZIK NA 5:55. O 6:00 ZNOWU POJAWIŁAM SIĘ NA GG, ALE SYLWKA NIE BYŁO. PRZYPUSZCZAM, ŻE KIEDY PATROL SIĘ ZMIENIAŁ, TO PO PROSTU NIKT GO NIE OBUDZIŁ. JEŚLI TAK, TO DOBRZE SIĘ STAŁO, BO PRZYNAJMNIEJ TROCHĘ SOBIE ODPOCZĄŁ. POZA TYM MOŻE DZIĘKI TEMU, ŻE PRZESPAŁ CHOĆ NIEWIELKĄ CZĘŚĆ NOCY JEGO TRYB ŻYCIA TROCHĘ SIĘ UNORMUJE. OSTATNIO MÓWIŁ MI, ŻE ZACZYNA PRZYZWYCZAJAĆ SIĘ DO TRYBU, IŻ W NOCY SIĘ FUNKCJONUJE A W DZIEŃ ŚPI A ZDECYDOWANIE POWINNO BYĆ ODWROTNIE.