piątek, 25 czerwca 2010

DZIEŃ 355

ROZMAWIAŁAM DZISIAJ Z MAMĄ O MOIM DZIECIŃSTWIE. MAMA POWIEDZIAŁA, ŻE KIEDY BYŁAM DZIECKIEM I MIESZKALIŚMY JESZCZE NA LISZCE, TO PRZYJEŻDŻAŁA DO NIEJ PEWNA HRABINA. Z CIEKAWOŚCI ZAPYTAŁAM JĄ PO CO DO NAS PRZYJEŻDŻAŁA, MAMA POWIEDZIAŁA TYLKO, ŻE W PEWNYM CELU. BARDZO NALEGAŁAM, WIĘC MI POWIEDZIAŁA. TA HRABINA PRZYJEŻDŻAŁA DO NAS ABY MNIE POZNAĆ, BO CHCIAŁA ŻEBY MAMA MNIE JEJ ODDAŁA, BO ONA NA ŚWIECIE NIE MIAŁA NIKOGO, KOGO MOGŁABY KOCHAĆ A GDYBY MAMA MNIE JEJ ODDAŁA, TO MIAŁABY SIĘ KIM OPIEKOWAĆ. BYŁAM W LEKKIM SZOKU, GDY MAMA MI O TYM POWIEDZIAŁA, MIMO ŻE WIEM, IŻ TAKICH OSÓB, KTÓRE CHCIAŁY ŻEBYM BYŁA ICH CÓRKĄ BYŁO WIĘCEJ. 

PAMIĘTAM, ŻE JAK MIAŁAM 5 LAT I POJECHAŁYŚMY Z BABCIĄ I MAMĄ DO POLNAMU, BO TAM PRACOWAŁA CIOCIA KRYSIA, TO POZNAŁYŚMY TAM TAKĄ PANIĄ, KTÓRA MIAŁA CÓRECZKĘ BARDZO PODOBNĄ DO MNIE, NIESTETY ZMARŁA. BARDZO SIĘ TEJ PANI PODOBAŁAM I NAWET JAK JUŻ JECHAŁYŚMY DO DOMU, TO TA PANI WYSZŁA NAS ODPROWADZIĆ. NAWET MÓWIŁA MAMIE, ŻE GDYBY MOGŁA, TO BY MNIE PORWAŁA. DZIWNIE SIĘ CZUJĘ ZE ŚWIADOMOŚCIĄ, ŻE KTOŚ KIEDYŚ CHCIAŁ MNIE MIEĆ TYLKO DLATEGO, ŻE BYŁAM DZIECKIEM. JAKIE TO PARADOKSALNE, KTOŚ KIEDYŚ CHCIAŁ MNIE MIEĆ, BO BYŁAM DZIECKIEM A TERAZ JESTEM DOROSŁA I NIE CHCĘ MIEĆ DZIECI. 

POZA TYM PISAŁAM NA GADU - GADU Z SYLWKIEM I DOWIEDZIAŁAM SIĘ JAKIEGO TYPU PROBLEMY GO TRAPIĄ. CHODZI O TEN WYPADEK SAMOCHODOWY, KTÓRY MIAŁ NIEDAWNO I W KTÓRYM MIAŁ POCIĘTĄ RĘKĘ. JEGO DOWÓDZTWO UZNAŁO, ŻE TO JEGO WINA I CHCĄ GO ZA TO UKARAĆ ORAZ OBCIĄŻYĆ KOSZTAMI NAPRAWY SAMOCHODU. JAK MI O TYM POWIEDZIAŁ, TO MYŚLAŁAM, ŻE SIĘ WŚCIEKNĘ! ONI SIĘ MARTWIĄ JAKIMŚ DURNYM SAMOCHODEM A CO JEŚLI SYLWEK BY TAM ZGINĄŁ?! O TYM, TO JUŻ PEWNIE NIKT NIE POMYŚLAŁ! POZA TYM ROZMAWIALIŚMY Z SYLWKIEM O DZIECIACH I ZWIĄZKACH. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE NIE WIERZĘ W TO, ŻE KIEDYŚ BĘDĘ MIEĆ MĘŻA I DZIECKO, BO RACZEJ ŻADEN FACET NIE CHCIAŁBY MIEĆ ŻONY, KTÓREJ MUSI PRAWIE WE WSZYSTKIM POMAGAĆ. JUŻ OD DAWNA JESTEM TEGO ŚWIADOMA I SIĘ Z TYM POGODZIŁAM.