czwartek, 24 czerwca 2010

DZIEŃ 354

video
OGLĄDAŁAM  DZISIAJ FILM, KTÓRY UWIELBIAM - "DIRTY DANCING". W POLSCE TEN FILM JEST ZNANY POD TYTUŁEM "WIRUJĄCE SEKS". PRZYBLIŻĘ WAM TERAZ FABUŁĘ TEGO FILMU. JEST LATO 1963 ROKU. FRANCES HOUSEMAN, ZWANA PRZEZ ZNAJOMYCH BABY, JEST ENTUZJASTYCZNIE NASTAWIONĄ DO ŻYCIA NASTOLATKĄ, SPĘDZAJĄCĄ WAKACJE Z RODZINĄ W LETNIM OŚRODKU KELLERMAN'S. PEWNEGO WIECZORA POZNAJE TANCERZA - JOHN'EGO CASTLE'A - UZDOLNIONEGO I PRZYSTOJNEGO INSTRUKTORA TAŃCA. W OBLICZU NIEDYSPOZYCJI JEGO TANCERKI - PENNY (ZASZŁA W CIĄŻĘ) BABY PRZECHODZI INTENSYWNY KURS TAŃCA I ZASTĘPUJE JĄ NA POKAZIE MAMBO W HOTELU. WKRÓTCE ONA I JOHNY ZAKOCHUJĄ SIĘ W SOBIE, LECZ ICH ZWIĄZEK NIE JEST APROBOWANY PRZEZ OJCA DZIEWCZYNY, KTÓRY PODEJRZEWA CHŁOPAKA O NIEŚLUBNE OJCOSTWO. W OSTATNI DZIEŃ POBYTU W OŚRODKU OJCIEC PRZYPADKOWO DOWIADUJE SIĘ, ŻE JOHNY JEST NIEWINNY. ZAKOCHANA PARA MANIFESTUJE SWOJĄ MIŁOŚĆ W PAMIĘTNYM I PASJONUJĄCYM FINALNYM TAŃCU PRZY MUZYCE "THE TIME OF MY LIFE". MYŚLĘ, ŻE TEGO RODZAJU FILMÓW POWINNO ROBIĆ SIĘ WIĘCEJ, BO SĄ ŚWIETNE.