sobota, 19 czerwca 2010

DZIEŃ 349

JEST MI DZISIAJ TROCHĘ SMUTNO, BO SYLWEK OBIECAŁ MI WCZORAJ, ŻE DZISIEJSZY WIECZÓR SPĘDZIMY PISZĄC NA GADU - GADU. POPISALIŚMY TROCHĘ I NAGLE NI Z TEGO, NI Z OWEGO NAPISAŁ MI, ŻE KOLEDZY WOŁAJĄ GO NA PIWO, NAPRĘDCE SIĘ POŻEGNAŁ I POSZEDŁ. Z DRUGIEJ JEDNAK STRONY WIEM, ŻE NIE MOGĘ SIĘ NA NIEGO GNIEWAĆ, BO NIE JESTEŚMY PARĄ, NO I ON NIE MA OBOWIĄZKU SIEDZIEĆ PRZED KOMPUTEREM TYLKO ZE WZGLĘDU NA MNIE. CÓŻ, JAKOŚ TO PRZEŻYJĘ.