czwartek, 17 czerwca 2010

DZIEŃ 347

DZISIAJ RÓWNOCZEŚNIE Z MOIM UKOCHANYM WESZŁAM NA JEGO BLOG, BARDZO MNIE TO CIESZY, BO PRZYNAJMNIEJ TO OD CZASU DO CZASU ROBIMY RAZEM. POZA TYM JESTEM PRAWIE W STU PROCENTACH PEWNA, ŻE TO MOJE KOCHANIE CZYTA TEN BLOG, BO OSTATNIO NAPISAŁAM, ŻE POTRZEBNE MI SĄ JEGO ZDJĘCIA I KIEDY DZIŚ ZAJRZAŁAM DO JEGO ALBUMU NA BLOGU OKAZAŁO SIĘ, ŻE GO UPUBLICZNIŁ. SZKODA, ŻE MA W NIM TYLKO TE ZDJĘCIA Z SZABLONU, ALE Z DRUGIEJ STRONY DOBRZE, ŻE W OGÓLE JAKIEŚ MA. MOŻE ZA JAKIŚ CZAS DODA JAKIEŚ INNE? POCZEKAMY, ZOBACZYMY. SZCZERZE MÓWIĄC TROCHĘ MARTWI MNIE FAKT, ŻE ON MOŻE CZYTAĆ, TO CO PISZĘ, BO TO BY OZNACZAŁO, ŻE WSZYSTKO WIE I ZNA PRAKTYCZNIE KAŻDĄ MOJĄ MYŚL JAKA POJAWIŁA SIĘ W MOJEJ GŁOWIE NA JEGO TEMAT. Z DRUGIEJ STRONY, TO NIE ZNACZY, ŻE NIE CHCĘ ŻEBY ZAGLĄDAŁ NA MÓJ BLOG, CHCĘ, TYLKO OBAWIAM SIĘ TROCHĘ JEGO REAKCJI. MOŻE TO Z TYM ALBUMEM, TO TYLKO ZBIEG OKOLICZNOŚCI? CO WY O TYM MYŚLICIE?