środa, 16 czerwca 2010

DZIEŃ 346

DZISIAJ ZNOWU MIAŁAM SPIĘCIE Z MAMĄ, BO ONA MA PRETENSJĘ O TO, ŻE JA NIE ZACHWYCAM SIĘ DZIECINNYMI CIUSZKAMI I NIE CZEKAM NA NARODZINY JEJ WNUKA. JA NIE BARDZO ROZUMIEM O CO MAMIE CHODZI, PRZECIEŻ WSZYSCY WSZEM I WOBEC WIEDZĄ, ŻE JA DZIECI NIE LUBIĘ. POZA TYM PO CO MAM CZEKAĆ NA NARODZINY TEGO DZIECKA SKORO NIE JEST MOJE? OPRÓCZ TEGO ZAPOMNIAŁAM WAM WCZORAJ POWIEDZIEĆ, ŻE ROZMAWIAŁAM NA REHABILITACJI Z PANIĄ AGNIESZKĄ O GRZENDZIE, BO WIDZIAŁA ZDJĘCIA Z GRY NA NASZEJ KLASIE. PANI AGNIESZKA POWIEDZIAŁA, ŻE TO WYGLĄDA TAK, JAKBYM CHCIAŁA BYĆ W CIĄŻY, POWIEDZIAŁAM, ŻE NIE CHCIAŁABYM BYĆ.