niedziela, 13 czerwca 2010

DZIEŃ 343

ZROBIŁAM DZISIAJ COŚ CZEGO CHYBA NIKT SIĘ PO MNIE NIE SPODZIEWAŁ, CHOCIAŻ Z DRUGIEJ STRONY PO MNIE WSZYSTKIEGO MOŻNA SIĘ SPODZIEWAĆ. TAK WIĘC ZROBIŁAM SCREENSHOTY (ZDJĘCIA Z EKRANU MONITORA ZA POMOCĄ KOMPUTERA) MOJEMU WIRTUALNEMU DZIECKU ORAZ AWATAROWI I WRZUCIŁAM JE NA NASZĄ KLASĘ. LUDZIE PEWNIE BĘDĄ MNIE ZA TO KRYTYKOWAĆ I WYŚMIEWAĆ, ALE Z DRUGIEJ STRONY CO MNIE TO OBCHODZI. NIE JESTEM JAKĄŚ OSIEMDZIESIĘCIOLETNIĄ MATRONĄ, KTÓRA CAŁE ŻYCIE MUSI BYĆ POWAŻNA, JESTEM JESZCZE MŁODA I MAM PRAWO DO SZALEŃSTW MNIEJSZYCH LUB WIĘKSZYCH I OBJAWIAJĄCYCH SIĘ W RÓŻNY SPOSÓB. GDYBYM BYŁA ODWAŻNIEJSZA, TO WRZUCIŁABYM TEŻ SOBIE NA NASZĄ KLASĘ I BLOG ZDJĘCIA MOJEGO UKOCHANEGO, ALE NIESTETY NIE JESTEM ODWAŻNA I BOJĘ SIĘ TO ZROBIĆ, BO GDYBY SIĘ O TYM DOWIEDZIAŁ, TO BY MNIE ZABIŁ.