sobota, 12 czerwca 2010

DZIEŃ 342

DZIŚ BYŁA U NAS STRASZNA BURZA, GRZMIAŁO PRAWIE CAŁĄ NOC. BURZA TO ZJAWISKO ATMOSFERYCZNE, KTÓREGO PO PROSTU NIE ZNOSZĘ. JA UWAŻAM, ŻE BYŁOBY CUDOWNIE, GDYBY PRZEZ CAŁY ROK BYŁA PIĘKNA POGODA I ŚWIECIŁO SŁOŃCE. KIEDYŚ ROZMAWIAŁAM O BURZY Z MOIM PRZYJACIELEM - ARTUREM. ON UWIELBIA BURZĘ I PO ROZMOWIE Z NIM WPADŁAM NA POMYSŁ JAK ZMIENIĆ SWOJE NASTAWIENIE DO TEGO ZJAWISKA ATMOSFERYCZNEGO. KIEDY GRZMI, WYOBRAŻAM SOBIE (ZWŁASZCZA W NOCY) ŻE WTULAM SIĘ W RAMIONA MOJEGO UKOCHANEGO LUB PO PROSTU SŁUCHAM JEGO PIOSENEK. WTEDY JAKOŚ MNIEJ SIĘ BOJĘ. TEN SAM CHWYT MYŚLOWY STOSUJĘ TAKŻE W STOSUNKU DO DZIECI PONIEWAŻ ICH NIE LUBIĘ A CZASAMI NIESTETY MAM Z NIMI KONTAKT, TO WYOBRAŻAM SOBIE, ŻE TO MOGŁOBY BYĆ DZIECKO MOJE I MOJEGO UKOCHANEGO. TAKIE MYŚLENIE TROCHĘ MI POMAGA.