wtorek, 8 czerwca 2010

DZIEŃ 338

DAREK I LILIANA, KIEDY WRÓCILI Z PRZEDSZKOLA POWIEDZIELI, ŻE PRZEDSZKOLE JEDZIE DO WESOŁEGO MIASTECZKA I ZOO W CHORZOWIE, CIOCIA POWIEDZIAŁA, ŻE ONI NIE POJADĄ, BO TO ZA DROGO WYCHODZI I POJADĄ PRYWATNIE JAK WUJEK PRZYJEDZIE. CIOCIA POWIEDZIAŁA TEŻ, ŻE JAK POJADĄ, TO JA POJADĘ Z NIMI. FAJNIE BY BYŁO JECHAĆ NA CAŁY DZIEŃ. NAJPIERW DO TEATRU NA PRZEDSTAWIENIE Z MOIM UKOCHANYM, POTEM DO ZOO I WESOŁEGO
MIASTECZKA. KIEDY MYŚLĘ O TYCH TRZECH MIEJSCACH NASUWA MI SIĘ PEWNA, BARDZO MIŁA WIZJA. JADĘ DO TEATRU, SPOTYKAM TAM MOJEGO UKOCHANEGO, MÓWIMY SOBIE NAWZAJEM CO DO SIEBIE CZUJEMY A PO PRZEDSTAWIENIU JEDZIEMY RAZEM DO ZOO I WESOŁEGO MIASTECZKA. BAWIMY SIĘ TAM I ŚMIEJEMY JAK DZIECI, CZĘSTO SIĘ DO SIEBIE PRZYTULAMY I ROBIMY SOBIE WSPÓLNE ZDJĘCIA. SZKODA, ŻE TAK NIGDY NIE BĘDZIE...