niedziela, 30 maja 2010

DZIEŃ 329

DOSZŁYŚMY DZIŚ Z MAMĄ DO WNIOSKU, ŻE POJEDZIEMY NA KAWĘ DO ANI RUTKOWSKIEJ, WIĘC TYLKO PODWIOZŁYŚMY DOŚKĘ I KAROLA POD DOM I POJECHAŁYŚMY DO ANKI. KIEDY KAROL Z DOŚKĄ WYSIADALI Z SAMOCHODU MAMA ZAUWAŻYŁA MOJEGO UKOCHANEGO JAK JECHAŁ ROWEREM I TAK MNIE MOCNO WALNĘŁA W RĘKĘ, ŻE CHYBA MAM SIŃCA. PRZEZ CHWILĘ PATRZYŁAM NA NIEGO NIE BĘDĄC W STANIE SIĘ ODEZWAĆ (ON OD ZAWSZE TAK NA MNIE DZIAŁA). POZA TYM TO, ŻE SPOTKAŁAM GO AKURAT DZISIAJ MUSI BYĆ JAKIMŚ ZNAKIEM, BO MAM DZIŚ IMIENINY. SZEŚĆ LAT TEMU W MOJE IMIENINY WYSTĄPIŁ ZE SWOIM ZESPOŁEM NA FESTIWALU W OPOLU PODCZAS KONCERTU "DEBIUTY 2004" A JA TAK SAMO JAK DZIŚ BYŁAM NIM ZACHWYCONA. 

U ANKI TEŻ O NIM WSPOMNIAŁAM, BO ANKA OPOWIADAŁA, JAK PEWNEGO RANKA OBUDZIŁ JĄ TELEFON, ONA GO ODEBRAŁA, POWIEDZIAŁA "SŁUCHAM", ROZŁĄCZYŁA SIĘ I Z POWROTEM ZASNĘŁA. JA OPOWIEDZIAŁAM JEJ JAK KIEDYŚ NAGRAŁAM SOBIE PIOSENKĘ MOJEGO UKOCHANEGO NA TELEFON I USTAWIŁAM JĄ JAKO BUDZIK. NASTĘPNEGO DNIA BUDZIK ZADZWONIŁ A JA NA DŹWIĘK GŁOSU MOJEGO UKOCHANEGO OTWORZYŁAM LEKKO OCZY I PÓŁ PRZYTOMNA ZACZĘŁAM GO RĘKĄ SZUKAĆ PO ŁÓŻKU, BO AKURAT MI SIĘ ŚNIŁO, ŻE Z NIM ŚPIĘ. JAK POTEM OPOWIEDZIAŁAM TO MAMIE, TO MYŚLAŁAM, ŻE PĘKNIE ZE ŚMIECHU.