piątek, 28 maja 2010

DZIEŃ 327

W POŁUDNIE BYŁAM NA ĆWICZENIACH I DOWIEDZIAŁAM SIĘ, ŻE W CZERWCU MOŻE SIĘ OKAZAĆ, IŻ TO MÓJ OSTATNI MIESIĄC REHABILITACJI W NASZYM GMINNYM OŚRODKU ZDROWIA, WSZYSTKO PRZEZ TO, ŻE PACJENCI W NASZYM OŚRODKU MAJĄ ZA DUŻO ĆWICZEŃ SPECJALNYCH (JA TEŻ MAM ĆWICZENIA SPECJALNE, DLATEGO ŻE PRZY MOIM SCHORZENIU INNE ĆWICZENIA SĄ PO PROSTU NIE DO WYKONANIA) I NFZ MOŻE NAŁOŻYĆ NA OŚRODEK KARĘ. TROCHĘ SIĘ MARTWIĘ FAKTEM, ŻE MOJA NAUKA CHODZENIA O KULACH UTKNIE W MARTWYM PUNKCIE. 

PO ĆWICZENIACH POJECHAŁAM Z MAMĄ NA DZIAŁKĘ DO WUJKA ROBERTA I CIOCI AGNIESZKI, BYŁO CAŁKIEM FAJNIE. 

POZA TYM BABCIA BASIA PRZYWIOZŁA MI Z OLSZTYNA GAZETĘ "VIVA", W KTÓREJ JEST SESJA ZDJĘCIOWA MONIKI KUSZYŃSKIEJ (BYŁEJ WOKALISTKI VARIUS MANX) I WYWIAD, W KTÓRYM OPOWIADA JAK SOBIE RADZI PO WYPADKU SAMOCHODOWYM, PO KTÓRYM WYLĄDOWAŁA NA WÓZKU INWALIDZKIM. TĄ SESJĘ ZDJĘCIOWĄ MA ZROBIONĄ NA WÓZKU, ALE ZDJĘCIA SĄ NAPRAWDĘ PIĘKNE. MOJA SIOSTRA PO OBEJRZENIU TEJ GAZETY ZAPYTAŁA MNIE CZY JA TEŻ ZGODZIŁABYM SIĘ NA TAKĄ SESJĘ, ODPOWIEDZIAŁAM JEJ, ŻE TAK. JEŚLI CHODZI O MNIE, TO PEWIEN PLASTYK ZAPROPONOWAŁ MI KIEDYŚ, ŻE MNIE NAMALUJE, ALE JA BYŁAM I NADAL JESTEM ZAKOCHANA W INNYM PLASTYKU, W ZWIĄZKU Z TYM NIE WYOBRAŻAM SOBIE ŻEBY KTOŚ INNY MÓGŁ MNIE NAMALOWAĆ, CO PRAWDA MÓJ UKOCHANY TEŻ TEGO NIE ZROBI, ALE JESTEM W STANIE TO PRZEŻYĆ.