sobota, 22 maja 2010

DZIEŃ 321

DZISIAJ ZDARZYŁO SIĘ COŚ PRZYKREGO - NASZĄ SUCZKĘ - CARMEN ZABIŁO AUTO, BO BRAMA BYŁA OTWARTA I WYBIEGŁA NA ULICĘ. NA POCZĄTKU BYŁO MI PRZYKRO, PONIEWAŻ WIADOMO SZKODA ZWIERZĘCIA, NO I, CZŁOWIEK TEŻ SIĘ PO JAKIMŚ CZASIE PRZYWIĄZUJE, ALE JAKBY NIE PATRZEĆ NA ŚWIECIE SĄ WIĘKSZE KATASTROFY. NAWET TERAZ TE POWODZIE, O KTÓRYCH TYLE SIĘ SŁYSZY (MY TEŻ MAMY ZALANĄ PIWNICĘ, ALE TO CHYBA JAK WSZYSCY). POZA TYM WCZORAJ RAZEM Z MAMĄ OGLĄDAŁAM ZDJĘCIA MOJEGO UKOCHANEGO I ONA WYBRAŁA MI 6 JEJ ZDANIEM NAJŁADNIEJSZYCH, POWIEDZIAŁA TEŻ, ŻE MAM ZAMÓWIĆ SOBIE TĄ FOTO-KOSTKĘ A POTEM JE TAM WŁOŻYĆ. JA JEDNAK ZASTANAWIAM SIĘ NAD JEJ ZAKUPEM, BO NIE WIEM CZY WARTO. OPRÓCZ TEGO ZASTANAWIAM SIĘ NAD USUNIĘCIEM TEGO BLOGA PONIEWAŻ OSTATNIO SPOTYKAM SIĘ Z BARDZO OSTRĄ KRYTYKĄ NA SWÓJ TEMAT TYLKO DLATEGO, ŻE PISZĘ, TO CO CZUJĘ A NIE TO CZEGO, BYĆ MOŻE, SIĘ ODE MNIE OCZEKUJE. A POD PUBLIKĘ PISAĆ NIE BĘDĘ, WIĘC MOŻE LEPIEJ W OGÓLE TEGO NIE ROBIĆ. JEŚLI PODEJMĘ JAKĄŚ DECYZJĘ W TEJ SPRAWIE, TO NA PEWNO WAS O NIEJ POINFORMUJĘ.