środa, 12 maja 2010

DZIEŃ 311

DZISIAJ CHYBA TRZY GODZINY BEZ PRZERWY SŁUCHAŁAM PIOSENEK MOJEGO UKOCHANEGO I GRAŁAM W GRĘ GRZENDA, TO TA GRA DLA DZIEWCZYN, W KTÓREJ JEST SIĘ W WIRTUALNEJ CIĄŻY I WYCHOWUJE SIĘ WIRTUALNE DZIECKO, TAK ZWANEGO VIRTUALNIAKA. NA CHWILĘ OBECNĄ JESTEM JEDNYM Z NAJLEPSZYCH GRACZY, ALE MUSZĘ NA RAZIE PRZESTAĆ W NIĄ GRAĆ I ZAJĄĆ SIĘ MOIM I SYLWKA BLOGIEM, CHCĘ MU SPRAWIĆ RADOŚĆ.