poniedziałek, 10 maja 2010

DZIEŃ 309

RANO SŁUCHAŁAM PIOSENEK MOJEGO UKOCHANEGO LEŻĄC NA ŁÓŻKU I PATRZĄC NA JEGO ZDJĘCIE, MIMO ŻE NIE CHCIAŁO MI SIĘ SPAĆ, TO MÓJ ORGANIZM NA JEGO GŁOS REAGUJE W TAKI SPOSÓB, ŻE BARDZO SZYBKO SIĘ WYCISZAM, ROZLUŹNIAM I ZASYPIAM. MOJA MAMA ZAWSZE SIĘ ŚMIEJE, ŻE TO MÓJ "PRYWATNY ETER". POWIEDZIAŁAM JEJ, ŻE TO NIE JEST ŚMIESZNE, BO GDYBYM POSZŁA NA JEGO KONCERT, TO ZAMIAST GO SŁUCHAĆ PO PROSTU BYM SIĘ WYSPAŁA. POZA TYM WYDAJE MI SIĘ, ŻE TO WSZYSTKO PRZEZ TO JEDNO Z MOICH MARZEŃ, BO JA JUŻ OD DAWNA MARZĘ O TYM ŻEBY ZASNĄĆ W JEGO RAMIONACH, SŁUCHAJĄC JEGO PIOSENKI, KTÓRĄ ŚPIEWAŁBY MI DO UCHA.