wtorek, 4 maja 2010

DZIEŃ 303

DZIŚ KIEDY MIAŁAM NA REHABILITACJI KLASYCZNY MASAŻ PLECÓW POCHWALIŁAM SIĘ REHABILITANTOM POMYSŁEM Z TATUAŻEM. PANI AGNIESZKA ZAPYTAŁA MNIE, GDZIE CHCĘ ZROBIĆ SOBIE TEN TATUAŻ, POWIEDZIAŁAM, ŻE NA RAMIENIU. DZIEWCZYNY PYTAŁY MNIE TEŻ CZY MAM JUŻ UPATRZONY JAKIŚ KONKRETNY MOTYW, POWIEDZIAŁAM, ŻE TAK, ALE NIE POWIEDZIAŁAM JAKI KONKRETNIE, BO MAMA BY USŁYSZAŁA A MYŚLĘ, ŻE DLA JEJ ZDROWIA PSYCHICZNEGO BYŁOBY LEPIEJ, GDYBY DO SAMEGO KOŃCA NIE WIEDZIAŁA CO CHCĘ SOBIE WYTATUOWAĆ. PRZED CHWILĄ WESZŁAM NA NASZĄ KLASĘ I DOKONAŁAM SZOKUJĄCEGO ODKRYCIA. BRATANEK MOJEGO UKOCHANEGO OGLĄDAŁ MÓJ PROFIL. Z JEDNEJ STRONY MNIE TO UCIESZYŁO, BO CZUJĘ SIĘ TAK JAKBY JAKAŚ WIĘŹ ŁĄCZYŁA MNIE Z JEGO RODZINĄ. Z DRUGIEJ JEDNAK STRONY TROCHĘ MNIE TO PRZERAŻA, CHODZI O OPIS MOJEGO PROFILU, JEŚLI TEN MAŁY NIE ZAPOMNI O TYM OPISIE DO CZASU KIEDY PRZYJEDZIE MÓJ UKOCHANY, TO MAM PRZECHLAPANE.