poniedziałek, 3 maja 2010

DZIEŃ 302

DWA LATA TEMU, KIEDY PIERWSZY RAZ ZOBACZYŁAM BLOG MOJEGO UKOCHANEGO, ZNALAZŁAM NA NIM BARDZO ŁADNE JEGO ZDJĘCIE W SEPII, GDY TYLKO JE ZOBACZYŁAM KAZAŁAM MOJEJ KUZYNCE - KLAUDII JE WYDRUKOWAĆ I PRZEZ DOŚĆ DŁUGI CZAS NOSIŁAM JE W PORTFELU, ALE POTEM ZOBACZYŁAM JEDNĄ Z JEGO INTERNETOWYCH ROZMÓW Z JAKĄŚ ZNAJOMĄ (DZIWI MNIE, ŻE ROZMAWIAJĄ ZE SOBĄ ZA POŚREDNICTWEM KOMENTARZY NA JEGO BLOGU A NIE TELEFONU, E-MAILA CZY JAKIEGOŚ KOMUNIKATORA) I SIĘ NA NIEGO ZEZŁOŚCIŁAM. WYJĘŁAM TO ZDJĘCIE Z PORTFELA I Z CZASEM SIĘ GDZIEŚ ZAWIERUSZYŁO. DŁUGO I BEZSKUTECZNIE GO SZUKAŁAM I JUŻ POSTANOWIŁAM WYDRUKOWAĆ SOBIE INNE ABY JE MIEĆ W PORTFELU, KIEDY NAGLE ZNALAZŁAM TECZKĘ, W KTÓREJ JE ZOSTAWIŁAM. TERAZ TO ZDJĘCIE ZNÓW MAM W PORTFELU CZYLI TAM, GDZIE JEST JEGO MIEJSCE. NAPRAWDĘ BARDZO ŻAŁUJĘ, ŻE NIE MOGĘ TEGO ZDJĘCIA WKLEIĆ NA BLOG, MIMO ŻE MAM JE ZESKANOWANE NA KOMPUTERZE, BO TO NAPRAWDĘ ŚLICZNE ZDJĘCIE, ZRESZTĄ CO SIĘ DZIWIĆ MÓJ UKOCHANY, TO NAPRAWDĘ PRZYSTOJNY FACET. POZA TYM RANO ANIA (TA ZNAJOMA OD TATUAŻU) NAPISAŁA MI SMS'A, ŻE PRZEŚLE MI WZORY CZCIONEK E-MAILEM.