niedziela, 25 kwietnia 2010

DZIEŃ 294

NADAL BARDZO BOLĄ MNIE ZĘBY, ALE JA JESTEM WYTRZYMAŁA NA BÓL, WIĘC JAKOŚ TAM WYTRZYMUJĘ. WIECZOREM ZROBILIŚMY GRILLA, BYŁO FAJNIE, ALE Z JAKICHŚ DZIWNYCH POWODÓW NIE MOGŁAM NA NICZYM SKUPIĆ SWOJEJ UWAGI. PRZEZ OSTATNIE KILKA DNI DZIEJE SIĘ ZE MNĄ A WŁAŚCIWIE Z MOIM UMYSŁEM COŚ DZIWNEGO. MÓJ MÓZG OSTATNIO WYSUNĄŁ NA PIERWSZY PLAN, TAK NAPRAWDĘ DWIE WYKLUCZAJĄCE SIĘ NAWZAJEM POTRZEBY. PIERWSZA TO BYCIE BLISKO MOJEGO UKOCHANEGO A DRUGA TO BYCIE Z INNYM CHŁOPAKIEM, JEST TO NIENORMALNE, BO NIE MOŻNA BYĆ Z DWOMA FACETAMI NARAZ. CAŁEGO GRILLA MYŚLAŁAM O NICH OBU I ZESTAWIAŁAM ICH ZE SOBĄ. MYŚLĘ JEDNAK, ŻE MOJEGO UKOCHANEGO I TAK KOCHAM NAJBARDZIEJ NA ŚWIECIE.