piątek, 23 kwietnia 2010

DZIEŃ 292

DZIŚ JESTEM TAK ROZDARTA WEWNĘTRZNIE JAK CHYBA JESZCZE NIGDY DOTĄD. CHODZI O KAROLA RÓŻEWICZA, ZNÓW TWIERDZI, ŻE MU NA MNIE ZALEŻY A JA NIE JESTEM W STANIE PO TYM WSZYSTKIM ZNOWU MU ZAUFAĆ, TO JEST DLA MNIE ZDECYDOWANIE ZA TRUDNE. PRÓBOWAŁAM Z NIM SZCZERZE POROZMAWIAĆ I WYJAŚNIĆ CZEGO POTRZEBUJĘ I CZEGO OCZEKUJĘ NIEKONIECZNIE OD NIEGO, ALE OD SWOJEGO MĘŻCZYZNY, NIE WIEM TYLKO CZY COŚ Z TEGO ZROZUMIAŁ. GDYBYM MIAŁA TAKĄ DECYZJĘ PODJĄĆ W ZWIĄZKU Z MOIM PIERWSZYM UKOCHANYM, TO PEWNIE BYŁOBY MI DUŻO PROŚCIEJ, CHOĆBY Z TEGO WZGLĘDU, ŻE ZAWSZE BYŁAM PEWNA SWOICH UCZUĆ DO NIEGO, NO I PRZEDE WSZYSTKIM ON MNIEJ WIĘCEJ ORIENTUJE SIĘ W TYM, JAK WYGLĄDA MOJA SYTUACJA ZDROWOTNA I ŻYCIOWA, TO ZNACZY KAROL TEŻ TO NIBY WIE, ALE NIE MIAŁ Z TYM REALNEJ STYCZNOŚCI.