wtorek, 20 kwietnia 2010

DZIEŃ 289

JEST MI SMUTNO, WŁAŚCIWIE BEZ PRZERWY POCZYNAJĄC OD WCZORAJSZEGO WIECZORA. JEDNAK BARDZO DOBRZE POTRAFIĘ UKRYWAĆ SWÓJ BÓL, ZMARTWIENIA I BOLĄCZKI, TAK WIĘC NIKT Z BLISKICH NIE WIE, ŻE COŚ JEST ZE MNĄ NIE TAK JAK BYĆ POWINNO. POZA TYM 20 MAJA KOŃCZĘ KURS JĘZYKA WŁOSKIEGO, TEN Z UNII EUROPEJSKIEJ I ZACZYNAM SIĘ ZASTANAWIAĆ NAD STWORZENIEM WŁOSKIEJ WERSJI MOJEGO BLOGA. PEWNIE BYŁBY JESZCZE BARDZIEJ SZCZERY NIŻ TEN, KTÓRY PISZĘ TERAZ, BO NIKT Z MOICH ZNAJOMYCH PRÓCZ: ADAMA, KARINY I PIOTRKA NIC BY Z NIEGO NIE ZROZUMIAŁ, WIĘC TEŻ NIE BYŁBY W STANIE GO SKOMENTOWAĆ. PO ZAKOŃCZENIU TEGO KURSU I KURSU ESKK CHCĘ ZACZĄĆ PRACĘ NAD WŁASNYM PROGRAMEM DO NAUKI WŁOSKIEGO. CHCIAŁABYM MÓWIĆ TAK DOBRZE PO WŁOSKU, JAK GDYBY TO BYŁ MÓJ OJCZYSTY JĘZYK. POZA TYM LUCA ODDAWAŁ DZISIAJ TESTY, NAPISAŁAM NA 80%. POZA TYM ZNÓW POSZUKUJĘ NOWYCH ZNAJOMOŚCI.