poniedziałek, 19 kwietnia 2010

DZIEŃ 288

PRZYPOMNIAŁAM SOBIE CO MI SIĘ WCZORAJ ŚNIŁO. ŚNIŁO MI SIĘ, ŻE RAZEM Z MOIM UKOCHANYM IDZIEMY W KONDUKCIE POGRZEBOWYM. ON STRASZNIE PŁACZE A JA Z CAŁEJ SIŁY GO DO SIEBIE PRZYTULAM I POCIESZAM, MIMO ŻE WCZORAJ JAKIMŚ CUDEM UDAŁO MI SIĘ O TYM ŚNIE ZAPOMNIEĆ, TO DZIŚ KIEDY TEN SEN SOBIE PRZYPOMNIAŁAM, TO PRAKTYCZNIE CAŁY CZAS O NIM MYŚLĘ. NIE LUBIĘ MIEĆ KOSZMARÓW ZWIĄZANYCH Z MOIM UKOCHANYM, BO JUŻ KILKA RAZY ZŁE SNY Z NIM W ROLI GŁÓWNEJ MI SIĘ SPRAWDZIŁY W RZECZYWISTOŚCI. TROCHĘ SIĘ MARTWIĘ, ŻE TEN SEN TEŻ SIĘ MOŻE SPRAWDZIĆ, JEŚLI MA SIĘ W JEGO ŻYCIU WYDARZYĆ COŚ PRZYKREGO, TO JA CHCĘ PRZY NIM BYĆ.