niedziela, 18 kwietnia 2010

DZIEŃ 287

ODZYSKAŁAM DZIŚ TRZY KLASOWE ZDJĘCIA MOJEGO UKOCHANEGO, ALE TO I TAK NIE JEST NAWET PROCENT Z TEGO CO MIAŁAM W SWOICH ZBIORACH. ZAWSZE CHCIAŁAM MIEĆ JEGO ZDJĘCIA Z RÓŻNYCH OKRESÓW ŻYCIA. CHCIAŁABYM MIEĆ JEGO ZDJĘCIE JAK BYŁ MAŁYM CHŁOPCEM I TE, KTÓRE DAWNIEJ MIAŁ NA SWOIM BLOGU. NA TYCH ZDJĘCIACH, KTÓRE MIAŁ NA SWOJEJ STRONIE WYGLĄDAŁ PO PROSTU PIĘKNIE, SŁODKO, JAK ANIOŁEK. WIĘKSZOŚĆ TYCH, KTÓRZY WIEDZĄ W KIM JESTEM ZAKOCHANA I JAK WYGLĄDA MOJA SYTUACJA UCZUCIOWA TWIERDZĄ, ŻE JUŻ DAWNO POWINNAM O NIM ZAPOMNIEĆ, MÓJ ROZSĄDEK TEŻ PODPOWIADA MI TAKIE ROZWIĄZANIE, ALE Z DRUGIEJ STRONY GDYBYM WYKASOWAŁA JEGO ZDJĘCIA I PRZEZ KILKA DNI CZY TYGODNI NA NIE NIE PATRZYŁA, TO POPADNĘ W TAKI DZIWNY RODZAJ APATII I ZROBIĘ SIĘ SMUTNA. OD KILKU DNI ZA NIM WYŁĄCZĘ KOMPUTER, TO OGLĄDAM JEGO ZDJĘCIA. ZNAM JUŻ CHYBA NA PAMIĘĆ KAŻDY FRAGMENT I SZCZEGÓŁ JEGO TWARZY. MOGŁABYM NA NIEGO PATRZEĆ CAŁY CZAS I ZROBIŁABYM WSZYSTKO ŻEBY MÓC POGŁASKAĆ GO PO POLICZKU, DOTKNĄĆ JEGO LOKÓW, POCZUĆ JEGO WARGI NA SWOICH. DZIŚ CAŁĄ NOC O NIM ŚNIŁAM, ALE NIE PAMIĘTAM CO DOKŁADNIE MI SIĘ ŚNIŁO. CHCIAŁABYM GO ZOBACZYĆ, BO OD PAŹDZIERNIKA, KIEDY GO OSTATNI RAZ WIDZIAŁAM MINĘŁO JUŻ BARDZO DUŻO CZASU. FAJNIE BY BYŁO Z NIM NA SPOKOJNIE POROZMAWIAĆ, NIEKONIECZNIE O UCZUCIACH, ALE TAK PO PROSTU, O WSZYSTKIM.