czwartek, 1 kwietnia 2010

DZIEŃ 270

DZISIAJ ODNIOSŁAM WRAŻENIE, ŻE JEDEN Z MOICH ZNAJOMYCH, KTÓRY MA DZIEWCZYNĘ ZACZĄŁ MNIE PODRYWAĆ I TO ZUPEŁNIE BEZ ZACHĘTY Z MOJEJ STRONY. NAWET ZAPROPONOWAŁ MI SPOTKANIE PO ŚWIĘTACH. POWIEDZIAŁAM, ŻE SIĘ NAD TYM ZASTANOWIĘ, ALE PRAWDA JEST TAKA, ŻE NIE MAM ZAMIARU DOPUŚCIĆ DO TEGO SPOTKANIA. NIE CHCĘ SPOTYKAĆ SIĘ Z CHŁOPAKIEM, KTÓRY MA DZIEWCZYNĘ. JESTEM SAMA I SAMOTNOŚĆ OSTATNIO BARDZO DAJE MI SIĘ WE ZNAKI, ALE TO NIE ZNACZY, ŻE BĘDĘ SPOTYKAĆ SIĘ Z KAŻDYM FACETEM, KTÓRY BĘDZIE TEGO CHCIAŁ... ZRESZTĄ NA RAZIE NIE CHCĘ NIC ZMIENIAĆ W MOIM ŻYCIU, BO JESTEM POGODZONA Z TYM, ŻE JESTEM SAMA I GDYBYM TERAZ MIAŁA KOGOŚ I COŚ BY NIE WYSZŁO (A NA PEWNO TAK BY BYŁO) TO ZNOWU BYŁOBY MI BARDZO ŹLE...