środa, 17 marca 2010

DZIEŃ 255

POPRAWIŁ MI SIĘ DZIŚ HUMOR. JAK ZWYKLE NIE WIEM CO JEST TEGO POWODEM I SZCZERZE MÓWIĄC TROCHĘ NIEPOKOJĄ MNIE TE MOJE CZĘSTE ZMIANY NASTROJU, ALE MYŚLĘ, ŻE TO NIC POWAŻNEGO TYLKO COŚ TYPU "BURZY HORMONÓW" LUB PRZESILENIA WIOSENNEGO. POZA TYM PRAKTYCZNIE CAŁY DZIEŃ POŚWIĘCIŁAM NA NAUKĘ WŁOSKIEGO I CZYTANIE OSTATNIEJ CZĘŚCI "ZMIERZCHU" ZATYTUŁOWANEJ: "PRZED ŚWITEM".