sobota, 13 marca 2010

DZIEŃ 251

DZIŚ SPEŁNIAŁAM SIĘ W ROLI POCIESZYCIELKI DLA DWÓCH MOICH PRZYJACIÓŁ - ADAMA I ARTURA. U OBU CHODZIŁO O SPRAWY SERCOWE. OBU WYSŁUCHAŁAM I STARAŁAM SIĘ POCIESZYĆ DLATEGO, ŻE WIEM, IŻ JEŚLI KIEDYŚ SAMA BĘDĘ POTRZEBOWAĆ WSPARCIA NA PEWNO JE OD NICH DOSTANĘ I TEGO NAPRAWDĘ JESTEM PEWNA NA 100%. SZKODA MI ICH OBYDWU TAK SAMO, BO DOBRZE WIEM, JAK TO JEST, GDY UKOCHANA OSOBA ODCHODZI. PAMIĘTAM SWÓJ BÓL, KIEDY WE WRZEŚNIU 2007 ROKU MÓJ UKOCHANY WYJECHAŁ DO INNEGO MIASTA TYLKO, ŻE ON MNIE NIE ZOSTAWIŁ, BO NIGDY NIE BYLIŚMY RAZEM, ALE I TAK BARDZO BOLAŁO... RÓŻNICA JEST TAKA, ŻE ADAM I ARTUR POZWALAJĄ SIĘ POCIESZYĆ A DO MNIE TRUDNO BYŁO PODEJŚĆ. DOBRA STRONĄ TAMTEGO WYDARZENIA JEST TO, ŻE TERAZ JESTEM DUŻO SILNIEJSZA PSYCHICZNIE NIŻ TRZY LATA TEMU, NO I TO, ŻE UMIEM PRZED BLISKIMI UKRYWAĆ POWODY SWOJEGO SMUTKU. OD 2007 ROKU ŁZA MI Z OKA NIE SPADŁA, JEŚLI DOBRZE PAMIĘTAM. POZA TYM MOJA KUZYNKA - WIKTORIA POWIEDZIAŁA, ŻE PODOBAJĄ JEJ SIĘ PIOSENKI MOJEGO UKOCHANEGO (SĄ NA WRZUCIE I JEGO STRONIE, WYBACZCIE, ŻE NIE PODAM DO NICH LINKU) I ŻE CHCIAŁABY ŻEBYM NAUCZYŁA JĄ PISAĆ BLOG, TO WTEDY O NIM ZROBI. POWIEDZIAŁAM JEJ, ŻE NIE MA SPRAWY I, ŻE DAM JEJ KILKA JEGO ZDJĘĆ, KTÓRE UDAŁO MI SIĘ ODZYSKAĆ, ALE O INNE MUSI POPROSIĆ JEGO BRATOWĄ, MOŻE TO ZROBIĆ BO MA JĄ NA NASZEJ KLASIE. WIKTORIA POWIEDZIAŁA ŻEBYM TO JA NAPISAŁA DO JEGO BRATOWEJ Z JEJ PROFILU I TAK TEŻ SIĘ STAŁO...