sobota, 6 marca 2010

DZIEŃ 244

MAM DZIŚ WYJĄTKOWO DOBRY HUMOR, BO OSTATNIO DOBRZE SYPIAM, NO I PRZEDE WSZYSTKIM ZAUWAŻYŁAM, ŻE UMIEM BARDZO DOBRZE UKRYWAĆ, TO CO MNIE BOLI ŻEBY NIKT NIE WIEDZIAŁ, CO MI TAK NAPRAWDĘ JEST. JESTEM Z SIEBIE BARDZO ZADOWOLONA, BO BARDZO CHCIAŁAM NAUCZYĆ SIĘ TEGO OD DNIA, W KTÓRYM DOWIEDZIAŁAM SIĘ, ŻE MÓJ UKOCHANY CHCE STĄD WYJECHAĆ. ZALEŻAŁO MI NA TYM DLATEGO, ŻE GDY SIĘ O TYM DOWIEDZIAŁAM, TO POZWOLIŁAM SOBIE NA JAWNE ŁZY. TERAZ CIESZĘ SIĘ, ŻE WYĆWICZYŁAM SWOJĄ SAMOKONTROLĘ W TAKI SPOSÓB, ŻE NIKT NIE ZNA MOICH BOLĄCZEK. POZA TYM CZYTAM TERAZ SAGĘ: "ZMIERZCH". DZIŚ ZACZĘŁAM CZYTAĆ TRZECIĄ CZĘŚĆ I DZIĘKI TEJ CZTEROTOMOWEJ POWIEŚCI WPADŁAM NA POMYSŁ WŁASNEGO OPOWIADANIA TYLKO NIE O WAMPIRACH TAK JAK: "ZMIERZCH" A O ANIOŁACH.