piątek, 5 marca 2010

DZIEŃ 243

TO CO WIDZICIE POWYŻEJ TO PRZEPIĘKNE CZTERY ŚLUBNE DIADEMY I JEDNO Z MOICH NAJWIĘKSZYCH MARZEŃ Z CZASÓW DZIECIŃSTWA. NAJBARDZIEJ PODOBA MI SIĘ TEN DIADEM ZA 162 ZŁOTE I NAPRAWDĘ BARDZO BYM CHCIAŁA TAKI MIEĆ. PISZĘ O TYM DLATEGO, ŻE PRZYPADKOWO NATRAFIŁAM DZIŚ NA JAKĄŚ STRONĘ Z BIŻUTERIĄ, TAKŻE ŚLUBNĄ, I GDY TE DIADEMY ZOBACZYŁAM, TO WPROST NIE MOGŁAM SIĘ NA NIE NAPATRZEĆ. DLA MNIE TE DIADEMY SĄ JAK ÓSMY CUD ŚWIATA I SZCZERZE MÓWIĄC BARDZO ŻAŁUJĘ, ŻE NIE PLANUJĘ W NAJBLIŻSZYM CZASIE, A MOŻE I NIGDY, WYJŚĆ ZA MĄŻ, BO GDYBY TAK BYŁO MIAŁABYM OKAZJĘ TAKI SOBIE KUPIĆ. TERAZ JEDNAK PRZEJDŹMY DO WYDARZEŃ DZISIEJSZEGO DNIA. RANO POWIEDZIAŁAM ARTUROWI, ŻE WYBACZYŁAM KAROLOWI, CO NIESTETY, NIE PRZYPADŁO MU DO GUSTU. POZA TYM JESTEM TEŻ ZŁA SAMA NA SIEBIE, BO OBIECAŁAM SOBIE, ŻE NIE BĘDĘ JUŻ WIĘCEJ OGLĄDAĆ ZDJĘĆ MOJEGO UKOCHANEGO A JEDNAK JE WIDZIAŁAM, BO ZAPOMNIAŁAM JE USUNĄĆ ZE SWOJEGO FOLDERU NA KOMPUTERZE I GDY DZIŚ GO OTWORZYŁAM, TO JE ZOBACZYŁAM.