czwartek, 4 marca 2010

DZIEŃ 242

KAROL NA WIECZÓR POPROSIŁ MNIE O WYBACZENIE I ŻYCZYŁ POWODZENIA. POWIEDZIAŁAM, ŻE JUŻ MU WYBACZYŁAM, ALE NADAL JESTEM NA NIEGO ZŁA I MIĘDZY NAMI JUŻ NIGDY NIE BĘDZIE TAK JAK DAWNIEJ JEDNAK WIEM TEŻ, ŻE KAROL MA NAPRAWDĘ DUŻE PROBLEMY I NIE CHCĘ MU JESZCZE BARDZIEJ DOKŁADAĆ. PRZYPUSZCZAM, ŻE GDY KILKORO MOICH ZNAJOMYCH PRZECZYTA TEN DZISIEJSZY POST, TO BĘDZIE POTĘPIAĆ MOJĄ DECYZJĘ. JA SAMA NIE WIEM CZY DOBRZE ZROBIŁAM MÓWIĄC KAROLOWI, ŻE MU WYBACZAM, ALE JA Z REGUŁY KIERUJĘ SIĘ W ŻYCIU SERCEM A NIE ROZSĄDKIEM. PO PROSTU TAKI MAM CHARAKTER.