środa, 3 marca 2010

DZIEŃ 241

TEN OBRAZEK, KTÓRY WIDZICIE POWYŻEJ DOSTAŁAM OD SEBASTIANA W RAMACH PRZEPROSIN ZA SOBOTNI ATAK. WYBACZYŁAM, ALE DZIWI MNIE TO, ŻE ABY SEBASTIAN MNIE PRZEPROSIŁ MUSIAŁAM SIĘ PIERWSZA DO NIEGO ODEZWAĆ. BYŁO TO DLA MNIE NAPRAWDĘ DZIWNE, BO WYCHODZĘ Z ZAŁOŻENIA, ŻE JEŚLI JEST SIĘ CZEMUŚ WINNYM, TO TRZEBA MIEĆ TROCHĘ HONORU I NP. NA DRUGI DZIEŃ NAPISAĆ DO TEJ OSOBY A NIE CZEKAĆ AŻ TA OSOBA SAMA SIĘ ODEZWIE, ALE WYBACZYŁAM, WIĘC RAZEM Z SEBASTIANEM ZAPOMINAMY O CAŁEJ SPRAWIE. ZDARZYŁO SIĘ COŚ JESZCZE, O PIERWSZEJ W NOCY I PO POŁUDNIU ODEZWAŁ SIĘ DO MNIE KAROL RÓŻEWICZ. 

PO TYM JAK BARDZO SIĘ O NIEGO MARTWIŁAM POWINNAM BYŁA SIĘ UCIESZYĆ, ALE NIESTETY TAK NIE JEST, BO ZAKOŃCZYLIŚMY A DOKŁADNIEJ TO JA ZAKOŃCZYŁAM DZIŚ NASZĄ ZNAJOMOŚĆ. POWODEM JEST OSOBA, KTÓRA POJAWIŁA SIĘ W ŻYCIU KAROLA, GDY NIE MIELIŚMY Z SOBĄ KONTAKTU, I Z KTÓRĄ KAROL ZDECYDOWAŁ SIĘ BYĆ. NASZĄ ZNAJOMOŚĆ ZAKOŃCZYLIŚMY BARDZO SPOKOJNIE. NAPISAŁAM MU SMS'A: "MYŚLĘ, ŻE NASZA ZNAJOMOŚĆ JUŻ NIE MA SENSU. SKASUJ MÓJ NUMER I NIE PISZ WIĘCEJ". ON NAPISAŁ: "OK." I PO WSZYSTKIM. POZA TYM OD KILKU DNI MĘCZY MNIE COŚ W RODZAJU SNU NA JAWIE, KTÓRY OCZYWIŚCIE DOTYCZY MOJEGO UKOCHANEGO. KIEDY TYLKO ZAMYKAM OCZY, WIDZĘ MOJEGO UKOCHANEGO NA SZPITALNYM ŁÓŻKU. PRZYPUSZCZAM JEDNAK, ŻE TA WIZJA NIE DOTYCZY PRZYSZŁOŚCI TYLKO JEST EFEKTEM TEGO, ŻE POSTANOWIŁAM O NIM ZAPOMNIEĆ I TEGO, ŻE OD SOBOTY NIE OGLĄDAM JEGO ZDJĘĆ I NIE BYWAM NA JEGO STRONIE. JA WIEM, ŻE OD SOBOTY MINĘŁO DOPIERO KILKA DNI, ALE MI SIĘ WYDAJE, ŻE MINĘŁO JUŻ BARDZO DUŻO CZASU. NIE ZAMIERZAM SIĘ JEDNAK PODDAĆ I O NIM ZAPOMNĘ.