wtorek, 2 marca 2010

DZIEŃ 240

JESTEM Z SIEBIE DZISIAJ BARDZO ZADOWOLONA, BO ĆWICZYŁAM DZIŚ CHODZENIE DO BOKU NA TORZE I NAWET CAŁKIEM DOBRZE MI SZŁO. OCZYWIŚCIE NIE JEST TO TAK DO KOŃCA PRAWIDŁOWY CHÓD I NAJPRAWDOPODOBNIEJ NIGDY TAKI NIE BĘDZIE, ALE JEST NADZIEJA, ŻE Z CZASEM TO NAWET DOBRZE OPANUJĘ, BO MAM RUCH NOGI Z BIODRA. PRZYPUSZCZAM, ŻE PRZECIĘTNEMU ZJADACZOWI CHLEBA, KTÓRY NIE MA KONTAKTU Z REHABILITACJĄ I TEGO TYPU SCHORZENIAMI SFORMUŁOWANIE: "RUCH NOGI Z BIODRA" NIC NIE MÓWI, DLATEGO TEŻ JUŻ WYJAŚNIAM O CO CHODZI. CHODZI O TO, ŻE JA MAM SPASTYKĘ, KTÓRA TRZYMA MI PRZYWODZICIELE (MIĘŚNIE W OKOLICACH PACHWIN I UD) W ZWIĄZKU Z CZYM SKUTECZNIE UNIERUCHAMIA MI BIODRA I MIĘŚNIE POŚLADKOWE NA SKUTEK CZEGO RUCH NOGĄ DO TYŁU JEST DLA MNIE PRAKTYCZNIE NIEWYKONALNY A PRZYNAJMNIEJ BARDZO TRUDNY. JEDNAK MIMO WSZYSTKO BARDZO STARAM SIĘ GO NAUCZYĆ, BO JAKBY NIE PATRZYĆ KAŻDY ZDROWY CZŁOWIEK POTRAFI CHODZIĆ DO PRZODU, DO TYŁU I DO BOKU. 

POZA TYM ZDARZYŁO SIĘ COŚ BARDZO PRZYKREGO - ZMARŁ WUJEK ANDRZEJ, KTÓRY OD TRZECH LAT CHOROWAŁ NA NOWOTWÓR. W CZWARTEK O 12 JEST POGRZEB, TOCZĘ Z MAMA ZAŻARTY BÓJ O TO ABY POZWOLIŁA MI IŚĆ NA TEN POGRZEB, ALE ONA TWIERDZI, ŻE JEST ZA ZIMNO ABYM SZŁA. JA TAK NIE UWAŻAM, BO PRZECIEŻ GDY W PAŹDZIERNIKU BYŁAM NA POGRZEBIE ZNAJOMEJ, TO TEŻ NIE BYŁO NAJCIEPLEJ I JAKOŚ DAŁAM RADĘ. POZA TYM NIE ROZUMIEM DLACZEGO NIE MOGĘ IŚĆ NA TEN POGRZEB SKORO TO BYŁ CZŁONEK NASZEJ RODZINY A JAK BYŁ POGRZEB TEJ MOJEJ ZNAJOMEJ, TO MNIE WRĘCZ ZMUSIŁA DO TEGO ŻEBYM NA NIEGO POSZŁA. SPRÓBUJE Z NIĄ JUTRO JESZCZE O TYM POGADAĆ I UŻYJĘ PODOBNEGO ARGUMENTU DO TEGO, KTÓREGO ONA UŻYŁA DO TEGO, ABY MNIE PRZEKONAĆ ŻEBYM SZŁA NA POGRZEB TEJ ZNAJOMEJ. ONA POWIEDZIAŁA MI WTEDY: "IDŹ, BO TO BLISKA RODZINA TWOJEGO UKOCHANEGO", WIĘC JA JEJ POWIEM: "POZWÓL MI IŚĆ, BO TO CZŁONEK NASZEJ RODZINY".