poniedziałek, 22 lutego 2010

DZIEŃ 232

BYŁA DZISIAJ U NAS MILENA I PRZEPROWADZIŁA ZE MNĄ WYWIAD NA TEMAT MOJEGO UKOCHANEGO, BO ONA TEŻ GO DOBRZE ZNA, ZRESZTĄ KTO GO NIE ZNA W KONOPISKACH. POWIEDZIAŁAM JEJ CO WIEM A POTEM ZACZĘŁAM PISAĆ NA GADU - GADU Z ARTUREM. BYŁA TO NAPRAWDĘ DZIWNA ROZMOWA JAK NA NAS, BO ARTUR ZARAZ NA DZIEŃ DOBRY POWIEDZIAŁ MI, ŻE PODZIELA ZDANIE MOJEJ MAMY NA TEMAT MOJEJ ZNAJOMOŚCI Z BANANEM I OD RAZU ZACZĄŁ MI RADZIĆ JAK POWINNAM Z BANANEM POSTĘPOWAĆ. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE NIESTETY NIE SKORZYSTAM Z JEGO RAD, BO PO PIERWSZE: NIC DO BANANA NIE CZUJĘ A PO DRUGIE: NIE CHCĘ MU ROBIĆ ZŁUDNYCH NADZIEI, BO WIEM, ŻE I TAK NIGDY NIE BĘDĘ W STANIE ZAPOMNIEĆ O MOIM UKOCHANYM A JAK JUŻ KIEDYŚ MÓWIŁAM NIE CHCĘ SIĘ ZACHOWAĆ WZGLĘDEM JAKIEGOŚ CHŁOPAKA TAK, JAK ON ZACHOWAŁ SIĘ W STOSUNKU DO MNIE.