sobota, 20 lutego 2010

DZIEŃ 230

CAŁY DZIEŃ JESTEM LEKKO ZDENERWOWANA, WSZYSTKO PRZEZ MOJĄ MAMĘ. RANO POWIEDZIAŁAM JEJ, ŻE BANAN MA DO NAS PRZYJŚĆ O SZÓSTEJ WIECZOREM, ONA POWIEDZIAŁA, ŻE MAM MU DAĆ SŁONIKA I ZMIENIĆ TAPETĘ NA KOMPUTERZE (MOJA TAPETA TO TEN WALENTYNKOWY FOTOMONTAŻ ZE ZDJĘCIA MOJEGO UKOCHANEGO I MOJEGO). POWIEDZIAŁAM JEJ, ŻE NIE ZMIENIĘ TAPETY, BO KOCHAM TEGO KOGOŚ, KTO NA NIEJ JEST A NIE BANANA I ŻE WOLĘ MU DAĆ COŚ INNEGO ZAMIAST TEGO SŁONIKA ŻEBY NIE BYŁO ŻADNYCH PODTEKSTÓW.